In vitro - będą zmiany w ustawie? Są obawy i sprzeczne dane z ministerstwa

Wcześniej czy później, ale będą zmiany w ustawie o in vitro - mówią zgodnie lekarze zajmujący się tą metodą leczenia niepłodności i przedstawiciele organizacji społecznych. Wiadomo, że rząd będzie finansował in vitro do czerwca przyszłego roku - taka zapowiedź już padła. Ale jest jeszcze ustawa, do której PiS też miał wiele wątpliwości. - Myślę, że trzeba zrobić dużo, by obronić ustawę - mówi prof. Rafał Kurzawa, współtwórca rządowego programu in vitro.
Rządowy program będzie finansowany do połowy przyszłego roku - to już wiemy, tak zapowiedział nowy minister zdrowia. To oznacza, że od lipca pary zainteresowane tą metodą leczenia zapłacą z własnej kieszeni. - Obawiam się, że wrócimy do czasów, które ja wspominam bardzo źle. Pamiętam pary, których nie było stać na komercyjne sfinansowanie programu in vitro - mówi dr Szymon Bakalczuk, szef kliniki "Ovum" z Lublina.

Program in vitro finansowany do czerwca 2016. "To nie jest żadna łaska"

Rząd poinformował, że do czerwca 2016 roku in vitro zostaje. Dobra wola rządzących? Nie do końca. - Program został napisany na lata 2013 -2016 i on tyle musi potrwać. Skrócenie programu wiązałoby się z konsekwencjami natury prawnej - mówi Anna Krawczak ze Stowarzyszenia "Nasz bocian".

Pytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, czy gdyby program skrócono już teraz byłyby kary umowne - ministerstwo odpowiedziało na nasze pytanie odnośnie ewentualnych kar za skrócenie programu odpowiedziało, że w umowach takiego zapisu nie ma. To prawda, ale... - W sytuacji skrócenia programu pary miałyby możliwość wystąpienia do sądu z powództwem cywilnym przeciwko Ministerstwu Zdrowia. Mogliby tak zrobić pacjenci, którzy wchodząc w program otrzymali pewne gwarancje, m.in. takie, że są chronieni regulaminem programu - dodaje Krawczak.

Anna Krawczak nie ma wątpliwości, że z punktu widzenia "marketingowego" przekazana społeczeństwu informacja, że do czerwca można jeszcze z programu korzystać mogła być skuteczna. - Pokazano łaskawość rządzących, choć to nie jest żadna łaska tylko czysta pragmatyka. Ministerstwo wiedziało, że teraz nie może programu przerwać - mówi przedstawicielka stowarzyszenia. Bo wchodziłyby w grę np. pozwy o odszkodowanie.

Co z ustawą? Sprzeczne informacje

Rządowy program to jedno, druga kwestia to sama ustawa o leczeniu niepłodności. Na nasze pytanie, czy planowane są zmiany w ustawie, Milena Kruszewska, rzeczniczka resortu, odpowiedziała: "Ministerstwo Zdrowia obecnie nie przygotowuje zmian w ustawie z dnia 25 czerwca 2015 roku o leczeniu niepłodności". Tyle tylko, że kilka tygodni wcześniej - na pytanie zadane przez czasopismo "Chcemy być rodzicami" ministerstwo napisało coś zupełnie innego: "minister zdrowia planuje przygotowanie zmian do ustawy o leczeniu niepłodności". 

Zmian obawiają się lekarze. - To nie jest kwestia tego, czy ustawa się zmieni, ale raczej - kiedy się zmieni i jak. Bo zmieni się na pewno - mówi jeden z ginekologów-położników. - Ustawa jest bezpieczna do połowy przyszłego roku, dopóki obowiązuje program refundacyjny, bo jedno z drugim jest ściśle powiązane - mówią lekarze. - Co się stanie w lipcu 2016 roku? Tego już nie możemy być pewni - dodaje Anna Krawczak ze stowarzyszenia "Nasz bocian".

Co się może wydarzyć?

Jak słyszymy, "na stole" może się pojawić projekt mówiący o całkowitym zakazie in vitro i karach za stosowanie tej metody. Może być też wersja łagodniejsza: in vitro tak, ale z dużymi ograniczeniami, w tym zakazem mrożenia zarodków. Prof. Rafał Kurzawa z Kliniki "Vitrolive" ze Szczecina przyznaje, że można sobie wyobrazić różne wersje. Na przykład taką, która nie dopuszczałaby możliwości, aby o dziecko z in vitro mogły się starać pary, które nie są małżeństwem.

In vitro prywatnie będzie droższe?

Zmiany to coś jeszcze. Okazuje się, że po zniesieniu finansowania programu pary, które będą chciały skorzystać z tej metody komercyjnie, zapłacą więcej. Koszt in vitro wzrośnie o co najmniej kilkaset złotych (a prawdopodobnie nawet więcej) w związku z obowiązującą od kilku miesięcy ustawą - ustawą, która stawia określone wymagania dotyczące procedur i badań.

- W ustawie są wymogi mówiące o tym, aby niektóre badania wykonywać metodami o wyższej klasie niż było to możliwe wcześniej, więc spowoduje to pewien wzrost kosztów - mówi dr Wojciech Kolawa, dyrektor medyczny Centrum Medycznego "Macierzyństwo" w Krakowie. Jak dodaje, na razie nikt konkretnych kalkulacji finansowych nie prowadził.

Wiadomo, że zniesienie finansowania to zmniejszenie dostępności in vitro dla par. Zwrócił na to uwagę m.in. rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar. Jego zdaniem, ta metoda będzie dostępna tylko dla wąskiego kręgu osób zamożnych - RPO poprosił ministra zdrowia o wyjaśnienia. - Pary uboższe, których nie stać na wyjazd do Danii, Szwecji czy też Czech po prostu albo pozostaną bezdzietne, albo będą próbowały pokątnych inseminacji, narażając przy tym własne zdrowie - nie ma wątpliwości Anna Krawczak.

Koszt in vitro - prywatnie - to minimum 10-15 tysięcy złotych.

DOSTĘP PREMIUM