Lis: Prezydent to długopis Kaczyńskiego

- Ja ze strony prezydenta nie liczę na nic poza dalszym ciągiem autokompromitacji - mówił jeszcze przed podpisaniem przez Andrzeja Dudę ustawy o TK Tomasz Lis, gość ?Poranka Radia TOK FM?. - Nie po to na kandydata PiS został wybrany ten, a nie inny polityk, żeby się zastanawiał i miał nadmierne wątpliwości.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Prezydent Andrzej Duda podpisał niekonstytucyjną wg ekspertów, PiS-owską ustawę blokującą działania Trybunału Konstytucyjnego. Dokument ma wejść w życie z dniem ogłoszenia. Tymczasem według "Gazety Wyborczej" sytuacją w Polsce zaniepokojony jest prezydent USA. Barack Obama odkłada decyzję o spotkaniu z Dudą, również organizacja lipcowego szczytu NATO w Warszawie "nie jest przesądzona", donosi "Wyborcza".

- Nie mam żadnych złudzeń - mówił dziś rano Tomasz Wołek. - Oczywiście, że prezydent nowelizację podpisze. Gdyby stało się inaczej, uroczyście to pod tym stołem odszczekam - mówił publicysta. - Nie po to został wybrany na kandydata PiS ten, a nie inny polityk, żeby tutaj się zastanawiał i miał nadmierne wątpliwości - wtórował mu Tomasz Lis. - On był wybrany po to, żeby być długopisem prezesa - mówił. - Ja ze strony prezydenta nie liczę na nic poza dalszym ciągiem autokompromitacji - podkreślił.

Majdan w Warszawie?

Goście Jacka Żakowskiego odnieśli się również do ostatnich głosów dochodzących z Zachodu. - Bardzo ostra odpowiedź PiS na reakcję zagraniczną, ataki wręcz ad personam, świadczy o tym, że PiS ma to na względzie - powiedziała dr Anna Materska-Sosnowska. - USA to największa światowa siła, z którą PiS musi się liczyć - zgodził się Wołek.

- Niszczycielski marsz PiS można powstrzymać tylko jednocześnie z dwóch stron - stwierdził publicysta. - Przede wszystkim opór wewnętrzny, społeczny czy obywatelski, a także opinia świata zewnętrznego, zwłaszcza Ameryki. Tylko połączenie tych elementów może postawić tamę - oceniał Wołek. Lis stwierdził, że jeśli ktoś myśli, że Obama w ciągu tygodnia poświęcił Polsce więcej niż półtorej minuty, to "grubo się myli". - Opozycja jest bezradna, zagranica nie ma znaczenia, tylko ulica jest w stanie coś poradzić - mówił dziennikarz.

- Dzisiaj 50 tysięcy, jutro 200 tys., pojutrze pół miliona. Ja nigdy nie wzywałem do Majdanu, ale jeśli Kaczyński będzie szedł dalej drogą Janukowycza, to skończy się to Majdanem w Warszawie - uznał Lis. - Na razie nic nie wskazuje na to, by z tej drogi zszedł. Im ostrzej będzie działała władza, tym ostrzej w którymś momencie pójdzie społeczeństwo - powiedział.

"Budowa autorytarnego reżimu trwa"

- To musi być działalność prowadzona na wszystkich możliwych frontach oporu przeciw temu złu, które się dzieje - dodał Wołek. - PiS zmierza ku dyktaturze, państwu w gruncie rzeczy totalitarnemu - ocenił. - Do totalitaryzmu jest jeszcze daleko - oponował Lis. - Zostawmy odpowiednie słowa na odpowiednie czasy - zaznaczyła Materska-Sosnowska. - Jeśli coś pozytywnego w zeszłym roku się stało, to są to społeczne ruchy oddolne - powiedziała. - I wejście Kukiza do parlamentu, i wyjście ludzi na ulice pokazują zmianę w społeczeństwie - oceniła politolog.

- Dopóki możemy dyskutować np. na temat reform w TK, trudno mówić o jakimkolwiek totalitaryzmie czy nawet autorytaryzmie - stwierdziła. - Zbliżamy się do autorytarnego reżimu, jego budowa trwa - powiedział Jacek Żakowski. - Jest intencja, aby była autorytarna władza, mianowicie prezesizm - władza prezesa - zaznaczył. - Intencja ta może wynikać z różnych trafnych krytyk rzeczywistości, np. z tego, że Trybunał nie działa perfekcyjnie. Należało rozpocząć dyskusję, ale dziś to już nie jest możliwe. Nie operuje się pacjenta, który ma 60 stopni gorączki - ocenił gospodarz programu.

- Złe niebezpieczne ustawy są dopiero przed nami - przewidywała Materska-Sosnowska. - One pewnie dotkną młodych i wtedy oni też wyjdą na ulice - oceniła.



Nasze najlepsze teksty z 2015 roku. Czytaj w aplikacji Gazeta.pl LIVE!

DOSTĘP PREMIUM