"Razi mnie, że osoby lepiej sytuowane obnoszą się z byciem najgorszym sortem Polaków, bo ktoś o nich brzydko powiedział"

- Rozumiem gniew na KOD tych, którym powodzi się gorzej. Oni nie martwią się o to, jak daleko od I linii metra znajduje się ich praca, a o to, że będą musieli dojeżdżać nocą trzy godziny spod Radomia rozklekotanym busikiem - mówił Maciej Konieczny z Razem w Radiu TOK FM.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Bardzo wiele osób, które tam idą, to nasi przyjaciele, znajomi, osoby, z którymi w dużej mierze się zgadzamy - mówił o uczestnikach marszy Komitetu Obrony Demokracji Maciej Konieczny z Razem. - Problem polega na tym, że ma tu miejsce bardzo niefortunna polaryzacja - zauważył jednak.

Jego zdaniem w obronie demokracji i Trybunału Konstytucyjnego występuje w większości inteligencja z wielkich miast, ludzie z zapleczem społecznym, którym się "lepiej powiodło". - Oni martwią się bardziej o to, jak daleko od I linii metra znajduje się ich praca, a nie o to, że będą musieli dojeżdżać nocą trzy godziny spod Radomia rozklekotanym busikiem - zaznaczył Konieczny. - Jeżeli lepiej sytuowane osoby obnoszą się z byciem najgorszym sortem Polaków, bo ktoś o nich brzydko powiedział, to ja mam wrażenie pewnego zachwiania proporcji - dodał.

Jeden z założycieli Razem podkreślił, że rozumie gniew, który może powodować KOD u osób, którym powodzi się gorzej. - Trudno sobie uświadomić, że to są dwie połówki tej samej demokracji - podkreślał. Treścią demokracji, jak dodawał, są wolności, które jednak warunkowane są tym, ile zarabiamy, jakie mamy prawa pracownicze czy dostęp do ochrony zdrowia. - Dla większości osób miarą wolności jest bardziej te 500 zł niż Trybunał Konstytucyjny - stwierdził przedstawiciel Razem.

DOSTĘP PREMIUM