Reforma oświaty PiS-u: zabraknie miejsc w przedszkolach dla trzylatków

Sześciolatki zostaną w przedszkolach, a przez to dla wielu dzieci trzyletnich może zabraknąć miejsc.
Po zmianie Ustawy o systemie oświaty, uchwalonej kilka dni temu przez Sejm, zwłaszcza duże miasta już widzą problem. Np. we Wrocławiu wstępne szacunki mówią, że nie będzie miejsc dla trzech tysięcy dzieci. Do tego dochodzą zwolnienia nauczycieli.

Ustawa

Zgodnie z ustawą, od września zniesiony zostaje obowiązek szkolny dla 6-latków. Do szkół mają iść dzieci 7-letnie, chyba że rodzice postanowią inaczej. Nie będą przy tym musieli iść z dzieckiem po opinię do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Jest też zmiana mówiąca o tym, że na życzenie rodziców dzieci będą mogły powtórzyć rok nauki (pozostać na kolejny rok w pierwszej klasie).

To, że prawdopodobnie duża część dzieci 6-letnich pozostanie po wakacjach w przedszkolach, rodzi określone konsekwencje. Poprosiliśmy o dane duże miasta w Polsce i wiemy, że w części z nich miejsc zabraknie, i część 3-latków będzie musiała zostać w domach: z nianią, babcią czy z rodzicami.

Warszawa: "Zmiana ustawy to rewolucja"

Jak przekazała nam Agnieszka Kłąb z warszawskiego ratusza, do tej pory dążono do tego, by - tak jak zakładały przepisy - od 2017 roku były miejsca w przedszkolach dla wszystkich chętnych dzieci, w tym 3-latków. - W sytuacji konieczności objęcia edukacją przedszkolną dzieci 6-letnich jest oczywiste, że dla którejś grupy wiekowej miejsc w przedszkolach po prostu zabraknie - informuje Kłąb.

Z wyliczeń ratusza wynika, że w Warszawie grupa 6-latków to około 20 tysięcy dzieci. Do tego o przyjęcie do przedszkola może się ubiegać koło 15 tysięcy 3-latków. Naboru dla 3-latków nikt nie odwołuje, ale to, ile miejsc się dla nich znajdzie, zależy m.in. od tego, ilu rodziców ostatecznie zdecyduje, że jednak pośle swoje 6-letnie pociechy do szkoły. - Będziemy do tego zachęcać, przekonując, że nauka szkolna dla 6-latków to szansa rozwojowa, a nie koniec dzieciństwa - mówi nam Kłąb.

Wrocław: szacunki mówią, że zabraknie miejsc dla 3 tysięcy dzieci

We Wrocławiu już wyliczono, że miejsc w przedszkolach - po zmianie przepisów - może zabraknąć dla około trzech tysięcy dzieci. Katarzyna Sarka, kierownik Wydziału Komunikacji Społecznej przekazała nam, że nabór do przedszkoli będzie się odbywać NA WOLNE MIEJSCA - po złożeniu deklaracji przez rodziców 6-latków, ile z nich idzie do szkoły, a ile zostaje jednak w przedszkolu (w zerówce).

Łódź liczy na to, że rodzice 6-latków jednak poślą dzieci do szkół?

Łódź na razie nie wypowiada się kategorycznie, bo jak słyszymy, wszystko zależy od decyzji rodziców dzieci 6-letnich: poślą je do szkoły czy też nie. - Oczywiście nie wykluczam, że przez tę reformę może być problem z miejscami w przedszkolach dla 3-latków. Gdy będziemy znali dane, będziemy wiedzieć, czy brakuje wolnych miejsc, czy też nie. Na razie za wcześnie na takie dywagacje, bo jeśli rodzice większości 6-latków zdecydują się posłać dzieci do szkoły, miejsc nie zabraknie - przekazał nam Marcin Masłowski, rzecznik prasowy prezydenta Łodzi.

Także Gdynia nie zamierza rezygnować z naboru dla dzieci 3-letnich. To jednak wcale nie oznacza, że dla wszystkich chętnych znajdą się miejsca. - Po złożeniu przez rodziców dzieci uczęszczających do przedszkoli woli kontynuacji wiadomo będzie, ile będzie wolnych miejsc do rekrutacji - poinformował nas Sebastian Drausal, rzecznik prasowy Urzędu Miasta. W Gdyni w bieżącym roku szkolnym udało się stworzyć 305 dodatkowych miejsc dla dzieci, a to dzięki budowie dwóch nowych przedszkoli nr 53 i 54 oraz rozbudowie przedszkoli nr 50 i 21. Dlatego tu - nawet w tej chwili są jeszcze wolne miejsca (około 60). - Sytuacja rekrutacyjna dzieci ur. w 2013 roku będzie jednak trudniejsza. Liczba miejsc dla nich zależna będzie od "zwolnionych" miejsc przez dzieci z rocznika 2010. W styczniu rozpoznamy wstępne zamiary rodziców w tej sprawie - słyszymy w Gdyni.

Niektóre miasta wciąż liczą, ale są i takie, które problemu mieć nie będą

Część miast nie chce się na razie wypowiadać na temat tego, czy miejsc zabraknie twierdząc, że jest za wcześnie, bo zmiany zostały dopiero uchwalone. Niektórzy mówią, że jeszcze się z nimi do końca nie zapoznali. Inni już je znają, ale nie przeprowadzali dokładnych wyliczeń. Tak jest m.in. w Lublinie - na ten moment urzędnicy przewidują, że nabór dla 3-latków będzie, choć trudno oszacować liczbę miejsc. - Wszelkie wyliczenia i analizy będą dokonywane w styczniu - przekazała nam Joanna Bobowska z Biura Prasowego lubelskiego ratusza.

Są i tacy, którzy już w tej chwili zapewniają, że problemu z brakiem miejsc być nie powinno - takie zapewnienia słyszymy w Rzeszowie. Krystian Przełożny z Wydziału Edukacji zaznaczył, że około 38 proc. dzieci sześcioletnich ma w tej chwili odroczony obowiązek szkolny i uczęszcza do przedszkoli. - Na ich miejsce w nowym roku szkolnym przyjęte zostaną 3-latki - przekazał nam Przełożny. Jest coś jeszcze - w Rzeszowie w niektórych przedszkolach i punktach przy podstawówkach jest możliwość stworzenia jeszcze dodatkowych grup.

Miejsc dla najmłodszych dzieci nie powinno też zabraknąć w małych gminach, w których w ostatnim czasie powstawały punkty przedszkolne czy placówki prywatne. Tak jest m.in. w podlubelskiej gminie Wólka. Wójt gminy Edwin Gortat wierzy, że problemu mieć nie będzie. - Choć na chwilę obecną jest to wróżenie z fusów. Bo decyzję muszą podjąć rodzice: w sprawie tych dzieci, które będą mogły pójść do szkoły, ale będą też mogły zostać w przedszkolu - dodaje Gortat.

Reforma to coś jeszcze - możliwe zwolnienia nauczycieli

Jeśli we wrześniu większość 6-latków zostanie w przedszkolu, w szkołach może nie być dzieci do stworzenia klas pierwszych. Co zatem z pracą dla nauczycieli? Wrocław już oszacował, że może dojść do redukcji ponad 200 etatów. - W części szkół pozostaną z pewnością oddziały przedszkolne, zatem masowych zwolnień nauczycieli w Warszawie nie będzie. Nie ma jednak gwarancji, że każdy nauczyciel zachowa etat - usłyszeliśmy z kolei w stolicy. - Są jeszcze inne minusy tej sytuacji. Jako samorząd, doceniając wagę powierzonego zadania, przeszkoliliśmy tysiące nauczycieli w zakresie metodyki pracy z 6-letnim uczniem. W kontekście wprowadzanych zmian to marnowanie energii i potencjału ludzi - przekazała nam Agnieszka Kłąb.

Niektórzy już wcześniej się "zabezpieczyli". W Rzeszowie - w związku z tym, że po przyjściu 6-latków pojawiło się więcej klas pierwszych - część nauczycieli dostała jedynie umowy czasowe, na czas określony. - Powyższe pozwoli uniknąć ewentualnych problemów z nadmiarem nauczycieli - przekazano nam w Urzędzie Miasta.

DOSTĘP PREMIUM