Ekspert o projekcie ustawy łowieckiej: Wracamy do zwyczajów z epoki kamiennej. Niehumanitarne, prymitywne. I wszyscy za to zapłacimy

- To po prostu bezczelność - powiedział prof. Andrzej Elżanowski z Polskiego Towarzystwa Etycznego o projekcie ustawy łowieckiej. - 116 tys. ludzi narzuca koszty swej brutalnej atawistycznej zabawy całemu społeczeństwu - podkreślał. W myśl projektu kosztami m.in. szkód wyrządzonych przez hodowane na odstrzał zwierzęta obciążony zostanie podatnik. - Będziemy tolerować i dofinansowywać okrutne zabawy myśliwych - stwierdził Elżanowski.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Chciałem wszystkim uświadomić, jak brutalne niehumanitarne praktyki będziemy tolerować i dofinansowywać - powiedział prof. Andrzej Elżanowski. Bioetyk i paleontolog, a także przewodniczący Sekcji Dobrostanu Zwierząt Polskiego Towarzystwa Etycznego, był gościem Połączenia w Radiu TOK FM. Jego zdaniem, projekt jest owocem "działania łobuzerskiej kliki myśliwych w Sejmie".

Nowy projekt ustawy łowieckiej złożyła grupa posłów PiS pod koniec grudnia. Zakłada on m.in. łatwiejszy dostęp do broni dla myśliwych i udział skarbu państwa w odszkodowaniach dla rolników. Więcej o projekcie tutaj.



"Gwałcenie praw obywatelskich"

- 116 tys. ludzi narzuca na prawie 40-milionowy naród koszty swojej brutalnej atawistycznej zabawy - mówił Elżanowski. Według bioetyka, projekt zawiera reguły, które "pozbawiają uprawnień obywatelskich przeważającą większość społeczeństwa". - Ustawa dodaje zapis wyjmujący tzw. gospodarkę łowiecką spod kontroli społecznej - wyjaśniał Elżanowski. Jego zdaniem, świadczy o tym wyłączenie obowiązku informowania o rzeczywistej liczbie odstrzeliwanych zwierząt oraz o wynikających z tego obciążeniach środowiska. - To gwałcenie praw obywatelskich - mówił bioetyk.

Także inna regulacja, narzucona przez Trybunał Konstytucyjny, znalazła się w ogniu krytyki profesora. Jak mówił, właściciel terenów, który nie życzy sobie zabijania czy "wręcz znęcania się" nad zwierzętami na swoim terenie, będzie musiał wystąpić do sądu powszechnego, by wykazać związek pomiędzy swoją niezgodą a posiadanymi przekonaniami religijnymi lub wyznawanymi zasadami moralnymi. - Jest to pogwałcenie konstytucji, zabrania ona zmuszania do ujawniania swego światopoglądu - powiedział Elżanowski.

- Jest jeszcze jedno łobuzerstwo i to jest nowość - zaznaczył bioetyk. Od 30 do 50 proc. kosztów za szkody wyrządzane przez hodowaną w celach łowieckich zwierzynę ma być pokrywane przez skarb państwa. - To jest po prostu bezczelność. Będziemy dopłacać za okrutne zabawy myśliwych - stwierdził Elżanowski.

Jak zabić lisa

Profesor powiedział, że ustawa przewiduje także, co robić z drapieżnikami złapanymi w pułapkę żywołowną. - Mówimy przede wszystkim o lisach, zwierzętach o inteligencji i wrażliwości psów czy kotów - precyzował Elżanowski. Ustawa mówi, że "dzierżawca dokonuje uśmiercenia za pomocą broni myśliwskiej lub innych metod stosowanych przy uboju zwierząt gospodarskich ". - Tu jest wolna amerykanka - stwierdził bioetyk. - Proszę sobie wyobrazić szalejące ze strachu zwierzę złapane w pułapkę. Można je teraz walić dowolnym przedmiotem twardym, drągiem albo siekierą, próbując trafić w głowę - opisywał. - Wracamy do zwyczajów naszych przodków z epoki kamiennej, którzy w dołach zatłukiwali zwierzęta wszelkimi możliwymi środkami - mówił Elżanowski.

DOSTĘP PREMIUM