Kaczyński jak Piłsudski? "Piłsudski mówił o walce z nieprawością. Hasło Kaczyńskiego brzmi "dobra zmiana"

- Blisko jest Kaczyńskiemu do moralno-etycznej legitymizacji rządów PiS: wyrzucenia na śmietnik historii "komunistów i złodziei", od czasów Magdalenki przyklejonych do "koryta". U Kaczyńskiego "walka z nieprawością" brzmi "dobra zmiana" - pisze prof. Arkadiusz Stempin.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Przed kilkoma dniami Roman Giertych w liście do konserwatystów odważył się na w oparciu o własne doświadczenia na sportretowanie Jarosława Kaczyńskiego. "Ma manię bycia Piłsudskim" i "obłędne przekonanie, że jego misją życiową jest dokończyć testament Marszałka i zrealizować jego idee. A warunkiem tej misji jest posiadanie władzy takiej jak Piłsudski".

"Kaczyński jak Piłsudski?" żachnął się pamiętający Marszałka prof. Jaczewski . "Podobieństwo jest jedno", wyjaśnił, "brak talentów w doborze współpracowników".

Już przed laty specjalizujący się w dziejach II Rzeczpospolitej prof. Tomasz Nałęcz uściślił związek jednego polityka z drugim, stwierdzając: Kaczyńskiego "z Piłsudskim łączy tylko autorytaryzm". Czy sprzeczność opinii da się rozwiązać? Tak!

Wprawdzie Kaczyńskiego, jak pointuje Nałęcz, z Marszałkiem łączy kult dla rządów autorytarnych, to niezmiennie jednak prezes PiS marzy o tym, by tak jak wielki poprzednik, który wskrzesił Polskę z niebytu, tak i on stworzył Polskę od nowa: wolną od "komunistów i złodziei", a na arenie międzynarodowej - mocarstwową; takiego niekwestionowanego lidera Międzymorza, czyli regionalne mocarstwo, przewodzące krajom Europy Środkowo-Wschodniej, wciśniętym między Niemcami a Rosją. Dlatego też forsujący na forum międzynarodowym ideę silnej Polski brat-prezydent na wieki spoczął w najbliższym sąsiedztwie trumny podziwianego przez Jarosława Kaczyńskiego Marszałka.

Ale atencja dla Piłsudskiego wraz z najwyższą formą podziwu, próbą imitacji na obszarze polityki, o czym z kolei mówi Roman Giertych, rozciąga się nie tylko na:

1. rządy silnej ręki choć "miękka dyktatura", jak określają historycy, którą Piłsudski wprowadził w Polsce po zamachu majowym, bezdyskusyjne imponuje Kaczyńskiemu. A Marszałek rozprawiał się z opozycją, to lżąc ją, to ignorując w parlamencie, to niszcząc wielu przeciwników politycznych (proces brzeski), to wreszcie fałszując wybory. Wszystko po to, by usprawnić maszynę państwową, skoro jak to stwierdził zaufany Marszałka Kazimierz Bartel "dotychczasowa forma parlamentaryzmu nie wyszła Polsce na zdrowie". Sam Piłsudski rządził nieformalnie, zawsze z drugiego rzędu pociągając za sznurki. Jako minister spraw wojskowych i generalny inspektor sił wojskowych stał się arbitrem politycznym z najwyższym autorytetem w państwie. Nie z powodu pełnionych funkcji, lecz z nazwiska. Bo nie chciał zostać prezydentem, a ster rządu przejął tylko na krótki okres czasu. Wolał obsadzać fotel premiera posłusznymi wykonawcami swojej woli. Aż do zmiany konstytucji, która czasowo zbiegła się z jego śmiercią.

2. Hasło "walki z nieprawością" Piłsudskiego brzmi u Kaczyńskiego "dobra zmiana"

Kiedy Piłsudski wyszedł z politycznego niebytu lat 1923-26, spędzonych na dobrowolnej emigracji wewnętrznej w Sulejówku, i kiedy w maju 1926 roku na drodze zamachu sięgnął po władzę, to uczynił to w misjonarskim przekonaniu, że należy skończyć z nieprawością w życiu publicznym, okiełznać prywatę sejmową i przeprowadzić moralne uzdrowienie całego skorumpowanego systemu państwowego.

Pod nim rozumiał niski w jego przekonaniu poziom moralny posłów i wyższych urzędników państwowych, gadulstwo i frazeologię w Sejmie, "rozwydrzenie partyjne", czyli wszystko to, co jego zdaniem paraliżowało działania kolejnych rządów. Słowo "nieprawość" i hasło "walki z nieprawością" powtarzał we wszystkich wystąpieniach publicznych w latach trzyletniego pobytu w Sulejówku, stojąc na uboczu życia politycznego, ale nie w oderwaniu od niego. Stąd blisko jest Kaczyńskiemu do moralno-etycznej legitymizacji rządów PiS: wyrzucenia na śmietnik historii "komunistów i złodziei", od czasów Magdalenki przyklejonych do "koryta". U Kaczyńskiego "walka z nieprawością" brzmi "dobra zmiana".

3. Polityczny gnostycyzm

Niemal organicznie z motywacją do uzdrowienia życia politycznego w Polsce łączył Piłsudski głębokie przeświadczenie o tym, że tylko on nowopowstałe po zaborach państwo jest w stanie uchronić od złowieszczego sejmowładztwa i równie złowrogiego partyjniactwa stronnictw politycznych. Stąd do Polski miał stosunek paternalistyczny, może nawet władczy. Spoglądał na nią jak szlachcic na swoją zagrodę. Stąd wyprowadzał dla siebie moralne prawo wyłączności w zarządzaniu krajem. Od niego Kaczyński zapożyczył swój polityczny gnostycyzm, rozróżniający radykalne dobro i radykalne zło, radykalną jasność i radykalną ciemność. Tylko moja recepta może zbawić Polskę, tylko ja mogę być demiurgiem nowej, dobrej Polski, bo wy "stoicie tam, gdzie kiedyś stało ZOMO".

4. Polska mocarstwem regionalnym

I wreszcie Jarosław Kaczyński z podziwem spogląda na politykę zagraniczną Piłsudskiego. Chętnie wszedłby, jak twierdzi Roman Giertych, w jego buty na tym obszarze. Piłsudski najpierw zwycięsko odparł bolszewików, a po zamachu majowym, kiedy odziedziczył wątłą pozycję Polski na forum międzynarodowym, odważył się zdezawuować Ligę Narodów (zbiorowy system bezpieczeństwa), oraz zaszachować jedynego, acz niepewnego francuskiego sojusznika. Dokonał tego zawierając taktyczne porozumienia z dwoma największymi wrogami Polski, bolszewicką Rosją i Niemcami Hitlera. Pozwoliło to odsunąć w czasie największe zagrożenie kraju w postaci rewindykacji polskich granic przez obydwu sąsiadów, a uzyskany czas spożytkować na dozbrojenie polskiej armii. Założenia, które sprawdziły się do śmierci Piłsudskiego w 1935 roku, zwiększając, jak tego chciał Marszałek, rangę Polski na arenie międzynarodowej. Cel, jaki przyświeca obecnie Jarosławowi Kaczyńskiemu. 

DOSTĘP PREMIUM