Prof. Stempin: Historyczne spotkanie Franciszek-Cyryl. Nie chodzi tylko o jedność. Jest drugie dno

0 Idący na pasku Putina patriarcha Cyryl ma więc zachęcić papieża do prorosyjskiej interwencji na Zachodzie. Rękami uległego patriarchy Putin zamierza poluzować zachodnią pętlę. Polityczny owoc spotkania jest jednak bardzo wątpliwy - pisze prof. Arkadiusz Stempin.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Historyczne, pierwsze w dziejach, dzisiejsze spotkanie papieża Franciszka z patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem w Hawanie następuje po 50-letnim okresie przełamywania lodów i tysiącletnim rozłamie obydwu Kościołów. Wybór miejsca nie jest przypadkowy. Szczególnie Cyrylowi chodziło o spotkanie na pozaeuropejskim terenie, gdyż rozłam i późniejszy konflikt między kościołami organicznie związany jest z Europą. Kuba stanowi punkt przecięcia się dróg, papieża, który ma międzylądowanie w drodze do Meksyku, gdzie rozpoczyna swoją pielgrzymkę. A patriarcha składa akurat na karaibskiej wyspie wizytę.  Choć samo ambiente spotkania, zaplecze lotniska w Hawanie, sytuuje się z dala od kościelnej ornamentyki i wyjątkowej symboliki wydarzenia. Ale Franciszek zapewnił patriarchę Cyryla, że spotka się z nim gdziekolwiek: "Przyjdę do ciebie tam, dokąd zechcesz", powiedział.

Droga do spotkania była wyjątkowa długa.

Setki lat rozbicia

W 1054 roku legat niemieckiego papieża Leona IX, kardynał Humbert Candida Silva, przywiózł do Konstantynopola bullę z ekskomuniką nałożoną na cały kościół wschodni, kładąc ją na ołtarzu kościoła Hagia Sophia. Patriarcha Michał Cerulariusz odpowiedział tą samą bronią. Rozłam między Rzymem a Konstantynopolem stał się faktem. Podczas wypraw krzyżowych, podjętych w obronie Ziemi Świętej przed muzułmanami, hordy katolickich krzyżowców przy okazji złupiły Konstantynopol, tłukąc wyznawców Kościoła wschodniego, profanując jego świątynie - incydent, który mocno utkwił w jego pamięci.

W późniejszych wiekach, szczególnie od kontrreformacji, Rzym hołdował idei zdobycia dla wiary katolickiej prawosławnej Rosji, która stała się największą siłą polityczną w obrębie Kościoła wschodniego. Najbardziej tej idei przysłużył się nasz król Zygmunt III Waza, zdobywając w 1610 roku Kreml. Ostatecznie wyprawa poniosła klęskę. Rosja natomiast po okresie "wielkiej smuty", pod panowaniem następców cara Piotra I, stała się mocarstwem europejskim a wymiarze religijnym trzecim Rzymem - po Wiecznym Mieście, stolicy wyznania katolickiego, i Konstantynopolu, stolicy prawosławia. Przy czym Konstantynopol zachował do dziś jedynie honorowy prymat w obrębie prawosławia. Obecnie wszystkie regionalne kościoły obrządku wschodniego są autonomiczne (autokefaliczne). Największy z nich, rosyjski, liczy 180 milionów wiernych. Patriarchat Konstantynopola zaledwie kilkanaście milionów.

Rozmowy o pojednaniu od 50 lat

Z nim to jednak Rzym po Soborze Watykańskim II (1962-65) rozpoczął dialog religijny. W 1965 roku zdjęto z siebie wzajemnie ekskomunikę. W kolejnych dekadach spotykali się kolejni papieże i patriarchowie Konstantynopola. W 1993 roku podpisano w Balamand wspólną deklarację, w której zobowiązano się do poszukiwania drogi osiągnięcia jedności katolicko-prawosławnej. Przy czym nie chodzi w niej o wchłonięcie jednego Kościoła przez drugi, lecz o uznanie Cerkwi prawosławnej i Kościoła katolickiego za kościoły siostrzane. Przeszkodą w tym dialogu okazała się akcja misjonarska w Rosji po upadku ZSRR w 1992 roku, kiedy papież Jan Paweł II zorganizował tam strukturę kościelną z arcybiskupstwem moskiewskim i 4 biskupstwami, a katoliccy duchowni przystąpili do nawracania prawosławnych na wiarę katolicką. Dlatego też w 1997 roku fiaskiem zakończyły się przygotowania do spotkania papieża Jana Pawła II ze zwierzchnikiem Cerkwi rosyjskiej Aleksym II w Wiedniu. Tym bardziej, że na Ukrainie kościół unicki przejął kilka diecezji moskiewskiego patriarchatu.

A Ukraina?

W międzyczasie dialog kontynuowano na wysokim szczeblu. Ze strony Watykanu do Moskwy przybywali kardynałowie Kurt Koch, Walter Kasper czy Christoph Schoenborn, a w Watykanie zjawił się Cyryl, wtedy jeszcze nie jako patriarcha Moskwy i Wszechrusi, a jako szef MSZ rosyjskiej cerkwi.

Na przeszkodzie spotkaniu na szczycie stały wysuwane przez stronę rosyjską zarzuty o niezmienny prozelityzm katolicki w Rosji oraz istnienie kościołów grekokatolickich na Ukrainie i w Rumunii. Obydwa są de facto kościołami prawosławnymi, z liturgią i teologią rytu wschodniego, ale jako głowę kościoła uznają papieża. Jeszcze podczas ostatnich dwóch synodów w Rzymie, jesienią 2014 i 2015, Watykan jako jedynego z wygłoszonych przez zaproszonych gości, przedstawicieli innych kościołów chrześcijańskich, nie opublikował przemówienia metropolity Hilariona, pełniącego w cerkwi rosyjskiej rolę ministra spraw zagranicznych. Podczas swoich wystąpień Hilarion ciskał tyrady w unicki kościół na Ukrainie.

Drugie dno

W przeciągu roku na Ukrainie nic się nie zmieniło, co mogłoby skłonić Cerkiew rosyjską do zmiany stanowiska. Zmieniła się natomiast sytuacja polityczna. W trakcie konfliktu ukraińsko-rosyjskiego Watykan zachowywał wyjątkową ostrożność, a właściwie milczenie. Z kolei w Afryce i na Bliskim Wschodzie giną od kul islamskich fundamentalistów chrześcijanie. I właśnie to zagadnienie urasta do tematu nr 1 podczas dzisiejszego spotkania głów obydwu kościołów.

Dla Cyryla obrońcą chrześcijan na Bliskim Wschodzie jest Baszar al-Asad. I w tym miejscu religia spotyka się z polityką. Cerkiew idzie ramię w ramię z prezydentem Putinem. A podjęta przez niego restytucja carsko-radzieckiego imperium zasadza się na wszczepieniu Rosjanom silnej tożsamości prawosławnej. Nieprzypadkowo też obłożona sankcjami Rosja znajduje się w politycznej izolacji. Putin próbuje ją rozerwać, czego dowodem był zwabienie do Moskwy premiera najbogatszego landu niemieckiego, Horsta Seehofera, kłócącego się obecnie na wewnątrzniemieckim parkiecie o rozwiązanie konfliktu uchodźczego z kanclerz Merkel, głównym orędownikiem zachowania rosyjskiego embarga. Idący na pasku Putina patriarcha Cyryl ma więc zachęcić papieża do prorosyjskiej interwencji na Zachodzie. Rękami uległego patriarchy Putin zamierza poluzować zachodnią pętlę.

Polityczny owoc spotkania jest jednak bardzo wątpliwy. Dyplomacja Watykanu nie zamierza stać się orędownikiem rosyjskiej sprawy na Zachodzie. Natomiast w prawosławiu Kościół katolicki widzi sojusznika w obronie wartości chrześcijańskich w sekularyzującym się świecie.

Dzisiejsze spotkanie przewidziane jest na trzy godziny i ma je zakończyć wspólne podpisanie deklaracji przez papieża i patriarchę.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM