Hartman: W Pisowskiej Republice Ludowej nie jest możliwe nauczanie ani filozofii, ani etyki

- Władza świecka płaszcząca się przed Kościołem popełnia błąd - ocenił Jan Hartman w Wieczorze w TOK FM. - Chcą zachęcić uczniów do chodzenia na religię - zaznaczył.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Kościół liczy na to, że, jeśli lekcje etyki będą powszechne, będzie mógł zatrudnić w charakterze nauczycieli kadry wykształcone przez uczelnie katolickie - stwierdził prof. Jan Hartman. Wraz z ks. Kazimierzem Sową był gościem Aleksandry Pezdy w Wieczorze Radia TOK FM. Tematem dyskusji były religia i etyka w szkole.

- To fałszywa opozycja - mówił Hartman. - W znaczeniu merytorycznym nie ma żadnej opozycji ani paraleli między lekcjami religii a etyki - dodał filozof. - To tylko projekt polityczny, który służy zniechęceniu uczniów do niechodzenia na religię, w ten sposób podnosi się jej rangę - zaznaczył. Jego zdaniem, w ten sposób religia z przedmiotu nadobowiązkowego "jak kółko taneczne" staje się przedmiotem do wyboru. - To uniemożliwia uczniom korzystanie z czasu wolnego wtedy, gdy inni chodzą na religię - przekonywał Hartman.

- Czytelniejszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zasady, że zarówno religia, jak i etyka, mają charakter obowiązkowego przedmiotu - powiedział Sowa. - I jest do wyboru: albo-albo - podkreślił. - Błąd popełnia władza świecka płaszcząca się przed Kościołem - stwierdził Hartman. - Pan ma obsesję, że biskupi są wszędzie, pociągają za wszystkie sznurki - ripostował ks. Sowa.

- Lepiej byłoby, gdyby w polskich szkołach uczono filozofii, krytycyzmu - uznał duchowny. - W Pisowskiej Republice Ludowej nie jest możliwe nauczanie ani filozofii, ani etyki. Musimy walczyć, aby wróciły do szkoły - zaznaczył Hartman.



DOSTĘP PREMIUM