Kim: Czabański bezczelnie kłamie. To, co się dzieje w mediach publicznych, to czystki, nie restrukturyzacja

- Brutalność tych zwolnień jest absolutnie porażająca - oceniła Renata Kim w Poranku Radia TOK FM. - Nie liczy się, czy ludzie są rzetelnymi dziennikarzami, którzy pracowali tu 30 lat. Nie pasują do nowej koncepcji, więc mają się spakować i zniknąć - dodała publicystka.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Czy Czabański i Kurski podzielili się rolami jak w amerykańskim serialu policyjnym? - zastanawiał się w TOK FM Jan Wróbel. Jego zdaniem prezes TVP to "zły policjant", dobrym ma być wiceminister kultury, Krzysztof Czabański.

- Na mnie urok Czabańskiego nie działa - powiedziała Renata Kim. - Kiedy słuchałam rozmowy z nim, aż się we mnie skręcało wszystko - wyznała. - Czabański bezczelnie kłamał i przedstawiał to, co się dzieje w mediach publicznych, w totalnie krzywym zwierciadle - podkreśliła publicystka "Newsweeka". Jak dodała, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego mówi o "restrukturyzacji" w polskim radiu i telewizji.

"Zgodzą się na wszystko, by nie stracić pracy"

- To są czystki - oceniła Kim. - W ciągu siedmiu tygodni, jakie minęły od nastania Kurskiego w telewizji i prezes Polskiego Radia, zwolniono co najmniej 65 dziennikarzy - zaznaczyła. W jej przekonaniu, "zastąpiono ich nieco mniej doświadczonymi, ale o wiele bardziej entuzjastycznymi wobec nowej władzy kolegami z Telewizji Republika i TV Trwam".

- Brutalność tych zwolnień jest absolutnie porażająca - mówiła Kim. - Nie pasują do nowej koncepcji, mają spakować torby i zniknąć. Nie liczy się to, czy są dobrymi, rzetelnymi dziennikarzami, którzy pracowali nawet 30 lat - dodała. Jak zaznaczała, rozmawiała z ludźmi pracującymi w mediach publicznych. - Oni są przerażeni tym, że mogą być zwolnieni - powiedziała dziennikarka. - Zgodzą się na wszystko, żeby tak się nie stało i będą odczytywać myśli nowych kierowników, żeby ich zadowolić - dodała. - To jest najbardziej przerażające - oceniła Kim.

"Co to jest jak nie propaganda?"

Według publicystki, przed zmianami w mediach "nie było tak, że ktokolwiek był wykluczany z dyskusji". - Przedstawiciele tzw. niezależnych mediów byli zapraszani - stwierdziła. - Jęczenie, że ich nie było, to hipokryzja - uznała publicystka.

Zdaniem Kim, teraz "jak się zaprasza kogoś z lewicy, to po to, żeby go 'spałkować'". - Wypowiedzi krytyczne wobec rządu znikają, jakby ich nie było. Króluje jeden sposób mówienia - oceniła. - Generalnie pokazuje się, że rząd jest świetny i wszystko, co robi, jest świetne. Co to jest jak nie propaganda? - pytała Kim.

DOSTĘP PREMIUM