Obraza uczuć religijnych? "Cenzura to dla sztuki śmierć. Dajmy artystom wolność, oni bronią pewnych rzeczy"

- Nie kneblujmy literatury, dzięki językowi żyje także naród i jego tradycja - mówił w TOK FM Bronisław Maj. - Ci, którzy usiłują zniewolić język, działają paradoksalnie także na własną szkodę - dodał scenarzysta, którego przedstawienie "Neomonachomachia" oskarżono o obrazę uczuć religijnych.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Myśmy paradoksalnie bronili wartości i symboli, także religijnych, patriotycznych i narodowych, nadużywanych przez uczestników życia politycznego i to wszelkiej światopoglądowej opcji - mówił w A teraz na poważnie Bronisław Maj, poeta i scenarzysta "Neomonachomachii".

Sześć osób złożyło do prokuratury doniesienie ws. obrazy uczuć religijnych, do której miało dojść podczas spektaklu plenerowego "Neomonachomachia". Ich zdaniem "sprofanowano pieśni religijne i patriotyczne" - m.in. podstawiono pod melodię pieśni "My, Pierwsza Brygada" słowa "Mamono - ciebie uwielbiamy. I władzę - w niej do kasy klucz. Ojczyznę w sztandarach mamy, a w sercu - mamony głód". Dodatkowo wskazano na "haniebne" wykorzystanie melodii "Boże, coś Polskę" oraz kropidła i habitu (aktorzy występowali w strojach zakonnych). W tańcu zakonników dopatrzono się zaś ruchów kopulacyjnych.

Policja przesłuchała scenarzystę, Bronisława Maja i reżysera spektaklu, Jerzego Zonia. - Grupa, która złożyła zawiadomienie, nie może być nazywana prawicą - ocenił Maj. - Prawica to myślący ludzie o określonych poglądach, których bardzo szanuję - zaznaczył. Jak przypominano w audycji, spektakl odwoływał się do "Monachomachii" Ignacego Krasickiego, która swego czasu również wywołała skandal.

Granice sztuki

- Czy sztuce należy się wolność i gdzie są jej granice? - pytał Mikołaj Lizut. - Należy się - odparł Maj. - Jej granice są oczywiste, to granice wolności drugiego człowieka, ich nie wolno łamać - powiedział. Ale, jak zaznaczył, "sztuka posługuje się swoistym językiem i nie wolno poddawać go jakiejkolwiek cenzurze". - Cenzura to śmierć dla literatury i sztuki - podkreślił poeta.

- Sztuka nie powinna mieć granic - mówił Paweł Rzewuski z kwartalnika "Fronda Lux", dodając, że powinna być "możliwość niebrania w jej udziału". - Ludzie wiedzą, na co się decydują. Ale np. na rynku można przypadkiem natrafić na spektakl, którego się nie chce oglądać - podkreślił. - Można wziąć udział w jakimś przedsięwzięciu artystycznym albo nie - zgodził się Maj.

Jego zdaniem jednak "nakładanie kagańca cenzury na sztukę jest niedopuszczalne". - Na tym tracimy wszyscy - powiedział. - Nie kneblujmy literatury, dzięki językowi żyje także naród i jego tradycja. Ci, którzy usiłują zniewolić język, działają paradoksalnie także na własną szkodę.

Ochrona uczuć religijnych

- Czy coś tak enigmatycznego i trudnochwytalnego jak uczucia religijne powinno być chronione prawem? - pytał Lizut. Według Maja, symbole religijne powinny podlegać ochronie. - Ale nie tyle zinstytucjonalizowanej czy prawnej, ale etycznej, zwykłej przyzwoitości - podkreślał.

- Dajmy artystom pewną przestrzeń wolności, uwierzmy, że to nie są tylko prowokatorzy, którzy chcą wszystko zniszczyć - mówił Maj. - Przeciwnie, oni bronią pewnych rzeczy - zaznaczył. Jak dodał, "Neomonachomachia" miała na celu właśnie obronę symboli przed "traktowaniem ich instrumentalnie, nadużywaniem". - Czyli w pewnym sensie przed ich profanacją - wyjaśniał Maj.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM