MEN nie doszacował. Rodzice poślą do szkół więcej 6-latków. W stolicy rekord [SYTUACJA W MIASTACH]

Nie 10-15 proc. jak szacował MEN, a nawet ok. 30. Rodzice wolą posyłać 6-latki do szkół. Zebraliśmy dane z największych miast. W Warszawie może paść rekord - nawet 80 proc. 6-latków pójdzie do szkół i zerówek..

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Rekrutacja w wielu miejscach jeszcze trwa, gminy nie mają danych z przedszkoli niepublicznych, ale mimo to, postanowiliśmy sprawdzić, rodzice ilu sześciolatków na dziś zadeklarowali, że ich maluch zostaje w przedszkolu, a ilu - że jednak idzie do szkoły. Mamy dane z kilkunastu dużych miast wojewódzkich. Na pewno nie są do końca pełne, na pewno rodzice swoje decyzje mogą jeszcze zmieniać, ale pewne tendencje w miastach już są widoczna. W tym - najbardziej w Warszawie.

"Wojna totalna w Warszawie" - zdaniem MEN

Minister edukacji Anna Zalewska mówiła w Lublinie, że "Warszawa wypowiedziała w sprawie sześciolatków wojnę totalną". Miasto rzeczywiście przygotowało zakrojoną na szeroką skalę kampanię promocyjną "Sześciolatek w szkole", namawiającą rodziców do posłania dzieci do szkół, bo jak zapewniają urzędnicy, szkoły są już od lat przygotowane do przyjęcia najmłodszych uczniów. Mają odpowiednio dostosowane pomoce, sprzęty, toalety, szatnie, place zabaw. Do tego - rodzice mogą zapisać dziecko na trzy posiłki, oprócz śniadania i obiadu także na podwieczorek.

W Warszawie tylko 20 proc. rodziców 13 tysięcy dzieci uczęszczających na dziś do przedszkoli publicznych zadeklarowało, że we wrześniu ich pociechy w przedszkolu pozostaną. 80 proc. pozostałych dzieci może wybrać pierwszą klasę, ale też szkolną zerówkę. - Odbieramy to jako sukces, że rodzice w ramach dni otwartych odwiedzili szkoły i podjęli decyzje. Pytanie pozostaje takie, czy wybiorą szkolną zerówkę czy też wyślą dziecko od razu do pierwszej klasy - mówi Katarzyna Pienkowska z warszawskiego ratusza.

Za kilka lat może być łatwiej dostać się np. do dobrego gimnazjum

Miasto nie ma natomiast danych dotyczących przedszkoli niepublicznych, których w stolicy jest sporo - na razie więc nie wiadomo, dokąd pójdą dzieci z tych placówek (a w całym roczniku 2010 w Warszawie jest ok. 20 tys. dzieci). Bardzo prawdopodobne, że duża część wybierze pierwszą klasę, bo jest za tym jeszcze jeden argument. W tym roczniku może być jednak nieco mniej dzieci w szkołach, a to oznacza, że za kilka lat przy ubieganiu się o miejsce w dobrym gimnazjum czy liceum... po prostu będzie łatwiej się dostać.

Inne miasta? Niemałe grupy dzieci jednak idą do szkoły

W Kielcach, gdzie zakończył się już etap potwierdzania przez rodziców woli pozostawienia dziecka w przedszkolu, wiadomo, że rodzice 50 proc. populacji sześciolatków zadeklarowali, że we wrześniu ich pociechy pozostaną w samorządowych przedszkolach - przekazała nam Anita Stanisławska, zastępca dyrektora Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu. To może oznaczać, że reszta pójdzie do klas pierwszych, choć w grę wchodzą też np. przedszkola prywatne.

W Szczecinie wolę pozostawienia sześciolatka w przedszkolu złożyli rodzice zaledwie 35 proc. dzieci, które na dziś uczęszczają do placówek publicznych (tu też danych z tych niepublicznych - nie ma).

Katowice również już wiedzą - prawie 34 proc. rodziców zadeklarowało, że chce, by ich pociecha od września rozpoczęła normalną naukę w szkole. Ta liczba z dnia na dzień jednak się zmienia. - Liczba dzieci sześcioletnich, które miałyby pozostać w przedszkolu, każdego dnia jednak spada. Rodzice zmieniają swoje decyzje - przyznaje w rozmowie z nami Grażyna Burek, pełnomocnik prezydenta do spraw polityki edukacyjnej. Rekrutacja do przedszkoli trwa w Katowicach do 25 marca, a do klas pierwszych - do 16 maja.

W Łodzi - radość. W szkole o wiele więcej dzieci niż szacował MEN

Z dotychczasowych deklaracji rodziców cieszy się już Łódź - tu 26 proc. rodziców na dziś zadeklarowało, że poślą dziecko do szkoły. - Według przewidywań liczba ta będzie rosła, bo dziecko można zapisać do szkoły do 1 września - słyszymy od Joanny Wojtkun z Urzędu Miasta w Łodzi. Urzędnicy z tego miasta obliczyli, że na ten moment udałoby się utworzyć minimum - choć jak słyszymy, liczba ta z pewnością wzrośnie - 105 oddziałów klas pierwszych (z dzieci odroczonych z poprzedniego rocznika i z tych urodzonych w roku 2010).

- To oznacza, że nasza kampania informacyjna "Miasto szkół dla maluchów" przyniosła efekt. Udało nam się przekonać o 10 proc. rodziców więcej niż zakładały górne szacunki ministerstwa - mówi zastępca dyrektora Wydziału Edukacji, Dorota Gryta. Rekrutacja do szkół trwa w Łodzi do 8 kwietnia.

Lublin też promował szkoły, też widać to w liczbach

W Lublinie też już widać, że kampania promocyjna przyniosła efekty - z danych na dziś wynika, że prawie 60 proc. sześciolatków zostanie w przedszkolach publicznych, ale jednocześnie ponad 40 proc. - pójdzie do szkoły: albo do szkolnej zerówki (powstało kilkadziesiąt takich oddziałów) albo do pierwszej klasy. - Na razie niewiadomą jest dla nas, ile będzie ostatecznie klas pierwszych - przyznaje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina.

Do posłania dzieci do szkół namawiał też Poznań w ramach kampanii "Mamo, tato, chcę iść do szkoły". Na ten moment deklaracje o pozostaniu w przedszkolu i w szkolnej zerówce złożyli rodzice 2750 dzieci. Rekrutacja do podstawówek trwa do 6 kwietnia, więc na razie trudno powiedzieć, ile dzieci będzie ostatecznie zapisanych do klas pierwszych. Poznań już wcześniej informował, że miejsc w przedszkolu może zabraknąć dla 1600 trzylatków.

Sporo dzieci w szkole, ale problem z miejscami dla 3-latków będzie na pewno

We Wrocławiu około 30 proc. sześciolatków zrezygnowało z przedszkoli i będzie kontynuować naukę w szkołach. - Rodzice zdecydują, czy będzie to oddział zerowy w szkole czy klasa pierwsza, ale mają na to czas praktycznie do końca sierpnia. W roczniku jest około 6,5 tysiąca dzieci - przekazała nam Anna Bytońska z biura prasowego Urzędu Miasta we Wrocławiu.

W Białymstoku rodzice niespełna 78 proc. dzieci, które już chodzą do przedszkola, podjęli decyzję o przedszkolnej kontynuacji - natomiast 22 proc. pośle dziecko do szkoły. W przypadku dzieci, które chodzą do oddziałów przedszkolnych w szkole - ponad 30 proc. pójdzie od września do pierwszej klasy. Jak mówi nam wiceprezydent Białegostoku, Adam Poliński, z deklaracji rodziców widać, że zabraknie sporej liczby miejsc dla 3-latków. - Biorąc pod uwagę, że do przyjęcia wszystkich chętnych, tak jak w zeszłym roku, potrzebujemy 2300 miejsc, to tych miejsc których nam na dziś brakuje jest około 1400 - mówi Poliński.

Dane z przedszkoli niepublicznych niewiadomą

W Bydgoszczy rodzice ok. 74 proc. dzieci już uczęszczających do przedszkoli samorządowych zapowiedzieli, że dziecko w przedszkolu pozostanie. Reszta prawdopodobnie trafi do szkół. - Rekrutacja dopiero się jednak zaczęła, na pełne dane musimy poczekać - informuje Anna Strzelczyk-Frydrych.

Z kolei w Opolu na posłanie dziecka do pierwszej klasy decyduje się 21 proc. rodziców tych sześciolatków, które obecnie są w przedszkolach prowadzonych przez miasto. I tu nie wiadomo, co z placówkami prywatnymi. W Rzeszowie w przedszkolach publicznych - jak wynika z deklaracji rodziców - pozostanie 80 proc. dzieci.

Żadnych danych nie dostaliśmy z Zielonej Góry. Z kolei np. w Krakowie rekrutacja trwa do 31 marca i jak przekazał nam Jan Machowski, urzędnicy obecnie nie są w stanie określić, ilu rodziców zdecyduje się na pozostawienie dziecka w przedszkolu.

Minister: Problemu być nie powinno

Minister edukacji zapewnia jednak, że nie ma większych obaw związanych z tym, że zabraknie miejsca w przedszkolach dla 3-latków. - Duże liczby mówią o tym, że będzie 50 tysięcy wolnych miejsc w przedszkolach, choć duże liczby w szczegółach mogą kłamać. Ale mamy dramatyczny niż demograficzny - mówiła w Lublinie Zalewska. To samo pojawiło się w piśmie do rzecznika praw obywatelskich, Adama Bodnara. "Obecnie liczba wolnych miejsc w publicznych placówkach wychowania przedszkolnego (ok. 50 tysięcy) oraz liczba potencjalnych miejsc w oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych (ponad 300 tysięcy) pozwala na stwierdzenie, że możliwości objęcia wychowaniem przedszkolnym dzieci w wieku od 3 do 6 lat są znaczne" - napisał do RPO podsekretarz stanu w MEN, Maciej Kopeć.

DOSTĘP PREMIUM