Peszek o "Modern Holocaust": Nie przesadziłam. Jestem przerażona. Dobrałam słowa adekwatne

Maria Peszek tekstem jednej z piosenek na swojej najnowszej płycie porównała m.in. internetowy hejt do Holocaustu. Nie zostawiono na niej suchej nitki. - Nie za mocnej kredki użyłaś? - pytał artystkę Tomasz Raczek. - Wolę zostać opluta i obśmiana za grafomanię. Ale może wywoła to jakiś rodzaj drżenia i opamiętania. Biorę to na klatę - powiedziała artystka.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Maria Peszek była gościem "Szczerotoku". Prowadzący Tomasz Raczek pytał o mocne słowa, które padły w jej piosence "Modern Holocaust". Czy nie przesadziła z porównaniem hejtu w internecie do masowego ludobójstwa?

- Nie. Wszystkie najstraszliwsze zbrodnie wobec ludzkości zaczynały się od słów. Tragedia II wojny światowej, rzezi w Rwandzie czy w Jedwabnem zaczęły się od słów - mówiła Maria Peszek w TOK FM. - Straszna moc słowa jest jak najbardziej prawdziwa. I to się nigdy nie skończyło. To było motywem przewodnim i towarzyszyło mi podczas pracy nad płytą. Moim obowiązkiem jest wyartykułowanie tego przerażenia i muszę dobrać takie środki, które będą adekwatne do skali mojego niepokoju oraz do skali problemu. Jest nie tylko w Polsce, ale i na świecie niebezpiecznie dużo przestrzeni do nienawiści i przemocy - tłumaczyła Peszek.



- Nawet jeśli odbiór mojej sztuki jest niejednoznaczny, to ja mam psi obowiązek wypowiadać się w sposób adekwatny do wagi problemu - dodała. - Wolę zostać opluta i skazana na obśmianie za grafomanię. Ale może wywoła to jakiś rodzaj drżenia i opamiętania. Biorę to na klatę - wyjaśniła Peszek.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM