Dymek i Sroczyński o stanie polskiej lewicy. "Sama zapracowała sobie na słabość"

- Dzieją się społecznie krwawe rzeczy, żadna parlamentarna partia się tym nie interesuje - mówił Grzegorz Sroczyński w Poranku Radia TOK FM. A Jakub Dymek nie chce już "kupować mantry", że problemy społeczne dostrzega tylko PiS.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Przestaję już kupować mantrę, że nierówności społeczne, wykluczenie i prekaryzacja rynku pracy to problem, który zauważył tylko PiS - mówił Jakub Dymek w Poranku Radia TOK FM. - I że nierówności społeczne i istnienie problemów społecznych w ogóle przekłada się na poparcie dla radykalnej konserwatywnej prawicy - dodał.

- Lewicowe środowiska mówią o tym wkoło od lat i jakoś się to nie przebija - zauważył publicysta "Krytyki Politycznej". - Może wracamy do tego, że to Jarosław Kaczyński musi być belką w oku politycznego i medialnego establishmentu, żeby ktoś te problemy zauważył - zastanawiał się.

Szanse na wygraną

- Wy się zachowujecie, że ktoś wam odbiera zasługę - wytknął mu Grzegorz Sroczyński. - Ja się nie domagam zasług - ripostował Dymek. - Trochę tak to brzmi - stwierdził publicysta "Gazety Wyborczej". Jak dodał, cieszy się, że dzięki działalności "Krytyki Politycznej" rozpowszechniają się lektury i politycy czytają coś poza przekazami dnia.

- W kraju, w którym powszechną społeczną traumą jest okres PRL i od lewa do prawa rozpatruje się 40-lecie PRL jako klęskę gorszą od hitleryzmu, zdziwiłoby mnie, gdyby partia lewicowa miała jakiś naturalny dryg ku władzy, powszechne poważanie i otwarte drogi do zwycięstwa wyborczego - powiedział Dymek.

Daleko od ludzi

- Lewica w Polsce nie przedstawiła innej oferty - stwierdził Sroczyński. - Jej działacze lewicowi nie jeździli do miejsc, gdzie byli potrzebni, gdzie zwalniano ludzi - zaznaczył. Jego zdaniem "słabość lewicy w Polsce wynika z tego, że lewica sobie na nią zapracowała". - Dzieją się krwawe społecznie rzeczy, np. eksmisje na bruk, a żadna parlamentarna partia się tym nie interesuje - podkreślił.

DOSTĘP PREMIUM