Hołówka nie martwi się spaleniem kukły Żyda. "Przyzwyczailiśmy się, że centrum leży daleko po lewej stronie"

- Milcząca większość w Polsce uważa, że wszelkie zachowania z podtekstem narodowym, od razu powinny być interpretowane jako groźba faszyzmu - stwierdził prof. Jacek Hołówka, filozof i etyk. Jego zdaniem należy się zastanowić, "ile emocji nacjonalistycznych powinniśmy zaakceptować jako naturalny składnik życia politycznego".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Czy w Polsce zaczyna się odradzać bardzo radykalna prawica, coś niebezpiecznego zaczyna się dziać? - pytał Tomasz Stawiszyński w Popołudniu Radia TOK FM. Przypominał sprawę spalenia kukły Żyda na wrocławskim rynku i mszy dla uczczenia 82-lecia ONR.

- Czy to pana niepokoi? - pytał swojego gościa. - Prawie wcale - mówił prof. Jacek Hołówka, filozof i etyk z Instytutu Filozofii UW. - Niepokoi mnie przerażenie jakie tego typu incydenty budzą wśród ludzi dobrej woli - dodał. Jego zdaniem, "przyzwyczailiśmy się, że centrum leży daleko po lewej stronie". - Wszystko, co jest na prawo od centrum, traktuje się jako coś przerażającego - tłumaczył filozof.

Hołówka podkreślił, że ważką kwestią jest to, "ile intuicji, nadziei, emocji nacjonalistycznych powinniśmy zaakceptować jako naturalny składnik życia politycznego". - Milcząca większość w Polsce jest pod tym względem bardzo skąpa - oceniał. - Uważa, że wszelkie gesty i zachowania, jakie mają podtekst narodowy, od razu powinny być interpretowane jako groźba faszyzmu czy przewrotu siłą - mówił etyk.

Potrzeba centrum

- To nie jest najlepsza rada, straszyć się wzajemnie: nie idź za daleko w prawą stronę, bo zanim się opamiętasz, spadniesz w przepaść - zaznaczył. - W lewo i w prawo jest tak samo - stwierdził Hołówka. Niepokoi go, jak dodawał, że w tej chwili mamy z jednej strony "chwalebny patriotyzm", a z drugiej "odrażający pseudofaszystowski nacjonalizm", zaś niczego po środku. - Mogłoby tu być centrum. Ani nie wspierające społeczeństwa otwartego i obywatelskiego przeciw państwu, ani nie wspierające państwa przeciw społeczeństwu - powiedział filozof.

Dobrym przykładem takiego "centrum" jest, zdaniem Hołówki, kompromis aborcyjny. - To rozwiązanie ani prawicowe, ani lewicowe. Pozbawione jakiegokolwiek teoretycznego uzasadnienia - mówił. Jak dodawał, "robimy to ze względów pragmatycznych, ponieważ nie umiemy znaleźć lepszych argumentów". - Wskazujemy na takie przypadki, w których najwięcej osób zgadza się, że tutaj aborcja jest dopuszczalna. To jest właśnie kompromis - zaznaczył filozof.



DOSTĘP PREMIUM