Budka: W USA nazwanie sędziów "kolesiami" byłoby wielkim skandalem. U nas dolewa się paliwa do ogniska

"Gazeta Wyborcza" pisze, że na posiedzeniu klubu partyjni koledzy rzecznik Mazurek mieli na powitanie skandować: "Be-a-ta, Be-a-ta!

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Ja naprawdę chciałbym zająć się konstruktywną pracą w parlamencie. A to, co od pierwszego posiedzenia oferuje nam PiS, to ciągła wojna o coś i demolowanie państwa. TK musi mieć dla obywateli fundamentalne znaczenie, choć jest daleki od ich codzienności. Jest symbolem tego, że jest kontrola nad rządzącymi - tłumaczył w Poranku Radia TOK FM Borys Budka, poseł PO, b. minister sprawiedliwości.

- PiS przybrało zły kierunek, żałuję, że nie chcą zrobić kroku wstecz i przestać nas dzielić. Mamy kolejną grupę, która jest piętnowana, to jest grupa sędziów. Nazywanie "kolesiami" sędziów Sądu Najwyższego, w innym państwie, np. w Stanach Zjednoczonych, byłoby, podejrzewam, jednym z największych skandali w historii. A u nas? A u nas wychodzą jeszcze politycy PiS i jeszcze dolewają paliwa do tego ogniska - komentował Budka.

Chodzi o słynną wypowiedź Beaty Mazurek, rzeczniczki PiS, która sędziów Sądu Najwyższego nazwała "zespołem kolesi". Te słowa wywołały lawinę krytycznych komentarzy (Cimoszewicz: to jest chamstwo, głupota i przestępstwo), choć jak pisała dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" na spotkaniu partii Mazurek gratulowano tych słów. Na posiedzeniu klubu jej partyjni koledzy mieli na powitanie skandować: "Be-a-ta, Be-a-ta!".



Czy posłanka Mazurek przesadziła nazywając sędziów ''zespołem kolesi''?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM