Paradowska oczywiście o audycie: Wydarzenie bez precedensu - przegłosowano coś, czego nie było

- Wychodzili ministrowie, każdy opowiadał, co chciał, co mu w wielkim pośpiechu przygotowano - oceniała Janina Paradowska. Jej zdaniem premier swoje przemówienie czytała "bez zrozumienia", minister infrastruktury "kłamał", a szef resortu spraw zagranicznych "nie może mówić spokojnie o Radosławie Sikorskim".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Mieliśmy do czynienia z wydarzeniem bezprecedensowym - powiedziała w Poranku Radia TOK FM Janina Paradowska. - Przegłosowano coś, czego nie było - mówiła o "audycie" poprzedniego rządu.

Wczoraj rząd na posiedzeniu Sejmu przedstawił "Raport o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL". Raporty z audytów w poszczególnych ministerstwach prezentowali szefowie wszystkich resortów. - PO-PSL nie rządziły państwem. To było trwanie i czerpanie z władzy profitów. Od czasu do czasu, by to przykryć, wymyślaliście świecidełka, jak walka z dopalaczami czy "zielona wyspa" - mówiła Beata Szydło. - Szacujemy, że Polacy stracili przez te rządy 340 mld złotych - dodała premier. Wystąpienia ministrów, z krótkimi przerwami, potrwały blisko dziesięć godzin.

- Nikt nie dostarczył dokumentu, wychodzili ministrowie i każdy opowiadał, co chciał, co mu w wielkim pośpiechu przygotowano - oceniała publicystka. Jej zdaniem, premier "pierwszy raz czytała przemówienie, które dostała, ponieważ się bez przerwy przy tym jąkała, czytała bez zrozumienia". - Została za nie obsypana pocałunkami przez prezesa Kaczyńskiego - zauważyła Paradowska.

- Było trochę gadżeciarzy, typu minister infrastruktury, który kłamał, jeżeli idzie o ocenę budowy autostrad w Polsce - mówiła publicystka. - Widać też, że minister spraw zagranicznych nie znosi, nie cierpi i nie może mówić spokojnie o Radosławie Sikorskim. I opowiadał, jak to on wszystko naprawia w tej chwili - dodała.

Szukanie haków zamiast polityki zagranicznej

- Dzisiaj polityki zagranicznej brak - powiedziała Paradowska. Odniosła się do tekstu z dzisiejszej "Gazety Wyborczej". "Czy Polska prowadzi w ogóle politykę zagraniczną, czy polityka zagraniczna jest wyłącznie funkcją polityki wewnętrznej? - zastanawiano się w trakcie dyskusji nad raportem 'Jaka zmiana? Założenia i perspektywy polityki zagranicznej rządu PiS'" - czytała publicystka.

"Dokument opracowany przez analityków: Adama Balcera, Piotra Burasa, Grzegorza Gromadzkiego i Eugeniusza Smolara, jest pierwszą próbą oceny dotychczasowych założeń politycznych rządu PiS" - informowała "Wyborcza". - Wygląda, że tego nie ma - komentowała Paradowska.

"Nawet te elementy, które zostały sformułowane jako program pozytywny, czyli tworzenie koncepcji Międzymorza - współpraca krajów Europy Środkowej, która ma przeciwdziałać 'koncertowi wielkich' - ma charakter publicystyczny. Jak zauważył Eugeniusz Smolar, w lipcu Polska ma przejąć kierownictwo Grupy Wyszehradzkiej, a do tej pory nie ma programu prezydencji, który zwykle jest gotowy w marcu". - No ale byli zajęci szukaniem kwitów i haków na poprzedników - skwitowała prowadząca Poranek Radia TOK FM.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM