WHO: Co trzecia ciąża kończy się aborcją. "Cudów nie ma. Dopóki antykoncepcja nie będzie stuprocentowa i nie zniknie przemoc wobec kobiet to się nie zmieni"

Według raportu WHO, w niektórych regionach świata aborcją kończy się co trzecia ciąża. - Nie ma powiązania między liczbą wykonywanych zabiegów a statusem prawnym aborcji - mówił w TOK FM Jakub Janiszewski. Według jego gościa, edukatorki seksualnej Anny Grzywacz rozwiązanie tkwi w "inwestycjach na środki planowania rodziny".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Z raportu wynika bardzo ważne zalecenie: musimy jeszcze bardziej inwestować w edukację i dostęp do metod antykoncepcji - mówiła w Połączeniu Anna Grzywacz, jedna z założycielek Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton i prowadząca audycję Dobry Seks w Radiu TOK FM. Z Jakubem Janiszewskim rozmawiała o raporcie o aborcji Światowej Organizacji Zdrowia.

Według badaczy w ciągu minionych 15 lat w wielu bogatych krajach dokonano mniejszej liczby aborcji, natomiast w biedniejszych regionach świata wskaźnik utrzymywał się na stałym poziomie. Liczba usuwanych ciąż w krajach rozwiniętych zmalała z 25 do 14 na 1000 kobiet w wieku reprodukcyjnym.

Z kolei wzrost aborcji obserwuje się w krajach rozwijających się, co jest częściowo spowodowane wzrostem populacji i chęcią posiadania mniej licznej rodziny. WHO i Instytut Guttmachera zwracają uwagę, że w Ameryce Łacińskiej co trzecia ciąża kończy się aborcją, co jest wynikiem wyższym niż w pozostałych regionach świata.

Aborcja "towarzyszy nam cały czas i będzie"

- Nie ma powiązania między liczbą wykonywanych zabiegów a statusem prawnym aborcji - zauważył Janiszewski. - Zakazy nie działają, nie tędy droga - wtórowała mu Grzywacz. - Droga jest w inwestycjach na środki planowania rodziny, choćby przez zapewnienie prawdziwej refundacji - zaznaczyła.

- Cokolwiek się na świecie nie dzieje, to zjawisko towarzyszy nam cały czas i będzie. Musimy się pogodzić z tym w debacie publicznej - podkreśliła edukatorka. Jak dodała, dopóki nie ma środków antykoncepcyjnych o 100-procentowej skuteczności, "cudownej możliwości", żeby u płodów nie pojawiały się wady genetyczne i nie wyeliminujemy w całości przemocy seksualnej wobec kobiet, "musimy się liczyć z tym, że kobiety będą się decydowały na zabieg przerywania ciąży".

- Trzeba tak rozważnie poustalać prawa, żeby był dostęp. Jak wiemy, aborcja jest niebezpieczna, gdy jest nielegalna - powiedziała. - Próba zaostrzenia dostępności zabiegu przerywania ciąży nie sprawi, że zabiegów będzie mniej - podkreśliła.

"Każdy rząd umywa ręce w sprawie podziemia aborcyjnego"

Zdaniem Grzywacz, zaskakujący w raporcie był spadek dokonywanych aborcji w naszym regionie. - To bardzo pozytywne - oceniła. - Trochę to świadomość seksualna, dostępność, wolny rynek. Miejmy nadzieję, że trend się utrzyma - dodała edukatorka.

A jak sprawa ma się w Polsce? Grzywacz zwracała uwagę na obecność sporego podziemia aborcyjnego. - Każdy kolejny rząd umywa ręce - powiedziała. - Nie ma analizy administracji publicznej obejmującej problem? - pytał Janiszewski. - Nie ma. Poprzedni rząd twierdził, że nie można tego badać, bo to jest nielegalne zjawisko - odparła. - Tak się tłumaczył przed Radą Praw Człowieka ONZ - dodała Grzywacz. - Skala jest duża - oceniła, podkreślając, że w jednej przygranicznej klinice w Niemczech rocznie zabiegu dokonuje ok. 1000 Polek.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM