Bez płci dziecka ani rusz. Problem kobiet po poronieniu dalej bez rozstrzygnięcia. Resort odpowiada. Jednym zdaniem

Kobieta, która poroni np. w 9 tygodniu ciąży, nie może skorzystać ze skróconego urlopu macierzyńskiego czy zasiłku. Mimo, że formalnie ma do tego prawo. Tyle, że by o świadczenia się starać - musi znać płeć dziecka. A jej nie zna. Po stronie kobiet staje RPO, uznając, że trzeba zmienić przepisy tak, by płeć dziecka nie była obligatoryjna. Ale Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej niczego zmieniać nie zamierza. A odpowiedź na pismo rzecznika jest... jednozdaniowa.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W Polsce traumy związanej z poronieniem doświadczają co roku tysiące kobiet. Dziś nie mogą dostać zasiłku pogrzebowego, choć wprowadzono przepis, że mogą zorganizować swojemu nienarodzonemu dziecku pogrzeb. Nie mają też szans na skrócony urlop macierzyński i zasiłek z tym związany, choć formalnie te świadczenia powinny im przysługiwać. Tyle, że... nie znają płci dziecka i kółko się zamyka.

W pierwszych tygodniach płci nie widać na USG

Niejednokrotnie lekarze odmawiają więc kobiecie wystawienia specjalnego zaświadczenia o urodzeniu martwego dziecka. Wypełniony przez szpital druk powinien trafić do Urzędu Stanu Cywilnego, który wystawia akt urodzenia. A akt urodzenia jest potrzebny, by kobieta mogła się ubiegać choćby o skrócony urlop czy zasiłek pogrzebowy (w sytuacji, gdy chce dokonać pochówku).

Bój o zmianę przepisów ponad dwa lata temu rozpoczął pan Adam z Krakowa, którego żona poroniła. Nie chciał znać płci dziecka, ale bez tego szpital nie chciał wydać zaświadczenia, a co za tym idzie, żona naszego słuchacza nie mogła się ubiegać o świadczenia w ZUS ani o skrócony urlop macierzyński. Owszem, mężczyzna dostał propozycję od szpitala, że za kilkaset złotych można zrobić badania genetyczne, a wtedy być może uda się płeć określić. - Ale jaki byłby tego sens? - pyta nasz rozmówca.

Pisał niemal wszędzie, ale niczego nie uzyskał

Doszedł więc do wniosku, że walka w pojedynkę to walka z wiatrakami. Dlatego napisał do RPO. Rzecznik przyjrzał się sprawie i przyznał, że sytuacja wymaga zmiany. Bo jaka jest różnica między kobietą, która poroni np. w 12 tygodniu, a tą, która urodzi martwe dziecko np. w 22 tygodniu? - Ból, żal i smutek jest i tu, i tu. Stratę trzeba przeżyć, a tego nie da się zrobić z dnia na dzień - słyszymy od jednej z kobiet, która poronienia doświadczyła.

RPO wnioskuje o zmianę przepisów, minister odpowiada jednym zdaniem

RPO próbował coś wskórać już wcześniej, za poprzednich rządów, ale nad sprawą nikt się na poważnie nie pochylił. Ponowne pismo wysłano teraz. Adam Bodnar postulował w nim rozważenie zmiany prawa tak, aby możliwe było udzielenie rodzicom świadczeń na podstawie karty zgonu dziecka, w której nie jest wymagane oznaczenie jego płci.

- W naszej opinii wystarczyłoby zmienić przepisy rozporządzeń wydawanych przez ministra rodziny i pracy tak, aby nie było konieczne dostarczanie odpisu aktu urodzenia. Bo po prostu nie da się go sporządzić wtedy, gdy nie da się określić płci dziecka. Naszym zdaniem, do uzyskania zasiłku pogrzebowego i macierzyńskiego, a także do skorzystania ze skróconego urlopu macierzyńskiego powinno wystarczyć dostarczenie karty zgonu, tak jak w przypadku pochówku - mówił na antenie TOK FM dr Mirosław Wróblewski, dyrektor Biura Analiz Prawnych z biura RPO. To ucięłoby dyskusje i zakończyłoby problem.

Tak się jednak nie stanie. Odpowiedź Marcina Zielenieckiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki społecznej na pismo RPO to jedno zdanie. Jedno, choć rzeczywiście rozbudowane. Jednozdaniowa odpowiedź na bardzo konkretną propozycję rzecznika. Minister pisze, że podtrzymane jest stanowisko w tym zakresie - czyli inaczej mówiąc, żadnej zmiany nie będzie.

Droga sądowa? Nasz słuchacz postanowił spróbować i tu

Pan Adam z jednej strony poprosił o pomoc RPO, ale jednocześnie poszedł do sądu. Liczył, że sąd przyzna mu rację i żona szybko będzie mogła liczyć na świadczenia. Tyle, że proces dalej trwa, a sąd uznał, że... bez płci dziecka nie da się sprawy zakończyć. Powołano biegłego, który płeć dziecka ustalił. Rodzice, mimo, że nie chcieli jej znać, musieli ją poznać. Dodatkowo, pana Adama obciążono też kosztem badań - biegły wystawił fakturę na 1700 zł. - To jest kompletnie absurdalna sytuacja - słyszymy.

Nasz słuchacz walcząc o prawa kobiet po poronieniu wysłał też list do premier Beaty Szydło, ale na razie żadnej odpowiedzi nie ma. Namawia też inne kobiety, by również pisały. List jest dostępny na założonej przez mężczyznę specjalnej stronie.



DOSTĘP PREMIUM