Rostowski: Nowe osiągnięcie Kaczyńskiego? Ktokolwiek wygra w USA...

Jacek Rostowski, były minister finansów i polityk PO, nie pozostawia na PiS-ie suchej nitki. W ?Poranku Radia TOK FM? ostrzega przed pogorszeniem naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi i wprowadzeniem dyktatury.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 W "Poranku Radia TOK FM" Rostowski skomentował burzę wokół słów Billa Clintona na piątkowej konwencji wyborczej jego żony. Były prezydent USA powiedział, że Polska i Węgry uznały, że demokracja jest kłopotliwa i wolą przywództwo na wzór putinowski. Na odpowiedź prezesa PiS mnie trzeba było długo czekać. - Media, różne czynniki na świecie tworzą sytuację gigantycznego nieporozumienia i być może to wpływa na świadomość exprezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeśli ktoś twierdzi, że dzisiaj w Polsce nie ma demokracji, to znaczy, że jest w stanie, który trzeba by zbadać zbadany metodami medycznymi - powiedział wczoraj Jarosław Kaczyński.

Wieczorem u Monniki Olejnik swoje dołożył typowany na "delfina" PiS-u ministr rozwoju Mateusz Morawiecki:



- To bardzo poważna sprawa. Jest bardzo prawdopodobne, że Hillary Clinton zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych. W tym obozie, jej mąż, były prezydent, mają świetne rozeznanie tego, co się dzieje w Polsce. Polska z tego punktu widzenia na skutek działań Jarosław Kaczyńskiego jest w fatalnej sytuacji. Bo albo wygra Hillary Clinton ze słuszną opinią, że w Polsce źle się dzieje. Albo wygra Donald Trump, który wyraża się wysoce pozytywnie o Władimirze Putinie - skomentował tę sytuacje Jacek Rostowski.

Wniosek? - W ciągu sześciu miesięcy Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się doprowadzić Polskę do sytuacji takiej, że ktokolwiek by nie wygrał w USA, dla Polski będzie to bardzo źle. Jest trzecia możliwość: może wygrać pacyfista, socjalista, bez żadnych pozytywnych uczuć wobec Polski - Bernie Sander. To bardzo mało prawdopodobnie, ale nawet ten wariant jest obstawiony - mówił były minister finansów.

Czy Bill Clinton nie myli się, twierdząc Kraj Polska chce rządów w stylu Władimira Putina? - Nie miał racji. Polska na pewno nie chce rządów w stylu Władimira Putina i najlepszy dowód to fakt, że mój przedmówca próbował brzmieć rozsądnie, spokojnie - to jest ten nowy styl wrogów demokracji. Widać to u Donalda Trumpa. Jednak są świadomi tego, że ludzie do pewnych standardów przywykli. Dlatego w bardzo spokojny sposób szerzą swoje kłamstwa - mówił Rostowski.



- Stwierdzenie, że nie ma Trybunału Konstytucyjnego jest czymś skandalicznym, bo w konstytucji jasno zapisano trójpodział władzy oraz to, że o sądownictwie i decyzjach Trybunału decyduje tylko TK, który podlega bezpośrednio konstytucji - zauważył lider PO. - Mamy do czynienia z przemyślanym zamachem na demokrację, bo PiS zgłosił ustawę, prawie identyczną do tej, która zgłosił już pod sam koniec 2007 roku. To głęboko przemyślany plan, aby moc działać tak, jakby się miało większość konstytucyjną mając 235 mandatów w Sejmie, kiedy większość to 307. To objaw głębokiej pogardy dla demokracji i woli Polaków, bo Polacy tę konstytucje przyjęli w referendum - ocenił Rostowski.

Skrytykował też skargi PiS-u na opozycję i KOD i oskarżenia, że rządowi próbuje się uniemożliwić pracę. - Twierdzą, że ktoś im próbuje zabrać prawo do rządzenia. Mają to prawo, ale w ramach konstytucji. A konstytucja twierdzi, że TK decyduje o tym, jakie ustawy przyjęte przez Sejm są konstytucyjne. A cel tutaj jest jasny: zabrać Polakom prawo do niezależnych sądów. Bo przygotowują już ustawę o sądownictwie, gdzie minister sprawiedliwości ma wskazywać, kto będzie sądził - mówił.

PiS zmieni ordynację? "To ostateczny cel"

- A drugi cel: zmanipulować ordynację wyborczą tak, by większość Polaków nie miała możliwości usunąć tej władzy w 2019 roku. To są cele polityczne, do których z pełną determinacją zmierzają - dodał Rostowski. Jak PiS to zrobi? Wg polityka PO ostateczny cel to zmiana ordynacji na nierówną i nieproporcjonalną poprzez zmianę okręgów - tak, by np. 25 proc. dawało PiS-owi zwycięstwo.

Rostowski potwierdził w TOK FM, Platforma Obywatelska nie zgodzi się ws. sporu o TK na żaden kompromis, który nie założy publikacji orzeczenia przez rząd. - Trudno się zgodzić na wprowadzenie dyktatury - stwierdził.

Były minister finansów z zaniepokojeniem przyjął decyzję agencji ratingowej Moody's, która co prawda nie obniżyła ratingu naszego kraju, ale zmieniła perspektywę na negatywną. Grozi to obniżeniem ratingu w bliskiej przyszłości. - Moody's jasno powiedziało, że dalsze brnięcie w spełnianie tych kłamliwych obietnic doprowadzą do obniżenia ratingu, a to oznacza znacznie wyższe koszty obsługi długu. W dalszej perspektywie wg mnie nawet 5 mld zł - ocenił Rostowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM