Marsz KOD i ani słowa o protestujących pielęgniarkach. Dymek: Uderzające, ale przewidywalne. Tak samo było ws. aborcji

- Nie dziwi mnie, że KOD nie odniósł się do protestu pielęgniarek - powiedział Jakub Dymek w rozmowie z tokfm.pl. - Musiałby wtedy powiedzieć, co ogólnie sądzi o służbie zdrowia, zadłużeniu CZD, umowach śmieciowych pielęgniarek czy ogólnie o wynagrodzeniach w sektorze publicznym. Choć o strajku w CZD na marszach 4 czerwca nie było mowy, KOD opublikował dziś oświadczenie, w który się solidaryzuje z protestującymi.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W sobotę w całym kraju odbyły się marsze KOD. Demonstrujący wspominali pierwsze wolne wybory w 1989 r., odnosili się także do obecnej sytuacji, krytykując rząd PiS. Nie powiedzieli jednak nic o czymś, co w ostatnim czasie zajmuje opinię publiczną - proteście pielęgniarek w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka.

Jak powiedział w rozmowie z tokfm.pl Jakub Dymek brak odniesienia jest "uderzający, ale symptomatyczny i w dużej mierze przewidywalny". - KOD zachowuje postpolityczną formę, która nie jest zakorzeniona w żadnym realnym buncie społecznym - uważa kulturoznawca, dziennikarz i publicysta "Krytyki Politycznej". - Nie był w stanie odnieść się do protestu przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego, był bezradny także wobec tego - podkreśla.

"KOD jest czysto estetyczny"

- KOD w ogóle nie jest polityczny, jest czysto estetyczny - dodaje Dymek. - To ruch sprzeciwu wobec Kaczyńskiego i PiS, ale nie wobec żadnej konkretnej polityki realizowanej przez rząd - mówi. Jak zaznacza, jest to ruch sprzeciwu wobec zmian w Trybunale Konstytucyjnym, ale "ideowo i politycznie nie artykułuje jakiegoś alternatywnego projektu".

- Nie dziwi mnie, że nie jest w stanie odnieść się do protestu pielęgniarek - mówi nam publicysta. - Musiałby wtedy powiedzieć, co tak naprawdę myśli o służbie zdrowia, zadłużeniu CZD, uśmieciowieniu zawodu pielęgniarki i położnej czy ogólnie o wynagrodzeniach w sektorze publicznym - uważa.

- To wymagałoby opowiedzenia się po zdefiniowanej stronie sporu politycznego, który prawdopodobnie, jeśli ci panowie w cokolwiek wierzą, dzieli np. prezydenta Kwaśniewskiego i prezesa Petru - twierdzi Dymek. - KOD unika tematów polaryzujących. Jest pospolitym ruszeniem, które próbuje przekroczyć twardą politykę - ocenia publicysta.

- Strategia opozycji totalnej jest ugruntowana i poniekąd skuteczna - dodaje Dymek, zaznaczając, że pokazał to ruch Solidarni 2010. - Byli antyrządowi, ale poza postulatem wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej nie miał innych pomysłów - przypomina. Według dziennikarza, funkcjonowanie KOD ma sens dopóki będzie w Polsce istniała "emocja antykaczyńska". - Wtedy ruch będzie utrzymywał swoją pozycję - przewiduje.

"Co miałoby się zmienić, gdyby rząd się rozwiązał, a Kaczyński udał na emeryturę?"

"Rozumiem, że 'Kaczyński musi odejść'. PiS zrobił wiele, żeby zantagonizować dużą część społeczeństwa. Sam uważam się raczej za krytyka tego rządu. Ale dalej nie wiem, co zdaniem KOD miałoby się dzięki temu zmienić, gdyby rząd się rozwiązał, a Kaczyński udał na emeryturę? Kryzys konstytucyjny nagle się rozwiąże, ludzie pogodzą, a media publiczne wyzdrowieją?" - pisał Dymek na Facebooku.

KOD się "solidaryzuje"

Tymczasem w poniedziałek KOD opublikował list w którym "solidaryzuje się z pielęgniarkami i popiera ich walkę o godne płace i warunki pracy". "4 czerwca 2016 r. obchodziliśmy kolejną rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów. Świętując to wydarzenie, nie zapominajmy o tym, że nie wszystkie zgłaszane wtedy postulaty zostały spełnione. W programie Komitetu Obywatelskiego 'Solidarność' znalazł się wtedy zapis 'Chcemy zapewnić pracownikom służby zdrowia godziwe płace i warunki do opieki nad chorymi'. Najwyższy czas by tak się stało" - napisał w liście Zarząd Główny KOD.

Byli prezydenci na marszach

W sobotę w całym kraju odbyły się manifestacje organizowane przez KOD. W warszawskim marszu wzięli udział byli prezydenci Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski. Lider KOD Mateusz Kijowski powiedział na pl. Bankowym, że w 1989 r. "byliśmy razem, dzisiaj niestety razem już nie jesteśmy". - Bardzo nad tym ubolewam. Jesteśmy narodem, powinniśmy być w stanie przynajmniej ze sobą rozmawiać, ale nie można rozmawiać z ludźmi, których jedynym celem jest pozbawienie nas wolności i przejęcie władzy w państwie w każdym jej aspekcie, niezależnie od tego, czy jest to władza wykonawcza, sądownicza czy ustawodawcza - dodał.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM