"Standardy demokratyczne to nie są sprawy, którymi żyją miliony Polaków. Tramwaje chodzą, mleko i chleb są w sklepie"

- Spór o Trybunał Konstytucyjny jest zablokowany od pół roku. I jakoś ludzie się przyzwyczaili - mówił Michał Szułdrzyński. - Nie trywializuję, mówię o tym, co dla ludzi jest problemem, a co nie jest - dodawał w Poranku Radia TOK FM.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- W pewnym momencie Platforma uwierzyła, że ideologia, wizja w polityce jest niepotrzebna. A chyba jest potrzebna - mówił w Poranku Radia TOK FM Piotr Kraśko. - Ludzie chcą usłyszeć, że człowiek na czele ma wizję, mówi "jesteśmy tu i tu, płyniemy dotąd" - dodał. Przypominał, że Donald Tusk na pytania o wizję reagował "alergicznie". - Mówił "ja nie jestem od wizji". Musi być jakaś wizja - zaznaczył Kraśko.

- Być może decydująca o wyniku najbliższych wyborów będzie oś sporu, która już się zarysowała - mówiła Renata Grochal. - Jakiej Polski chcemy. Czy chcemy jej w Europie, czy chcemy państwa, które jest demokratyczne, szanuje konstytucję, szanuje prawo - wyjaśniała. Jej zdaniem, istotna będzie także ekonomia. - Nie wierzę, że PiS uda się zrealizować wszystkie obietnice socjalne. Budżet tego nie wytrzyma - oceniła. - Sytuacja gospodarcza Polski nie będzie się poprawiała, tylko wręcz przeciwnie - dodała Grochal.

Najważniejsza jednak, jak ponownie podkreśliła, będzie "linia dotycząca obrony państwa prawa, demokracji". - PiS będzie po jednej stronie, a cały obóz demokratyczny czy liberalny będzie po drugiej i wybór będzie bardzo prosty - mówiła dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Nie zgadzał się z tym Michał Szułdrzyński. - Bronisław Komorowski oparł w ostatnim etapie kampanię wyborczą na podziale: partia wolności i partia zniewolenia. Ten podział okazał się kompletnie chybiony - ocenił. - Komorowski mówił "chcemy więcej ciepłej wody w kranie". W tej chwili z kranu leci wrzątek - mówiła Grochal.

"Pokaz buty i arogancji"

- Tematy, o których rozmawiamy - standardy demokratyczne, Trybunał Konstytucyjny - nie są sprawami, którymi żyją miliony Polaków - mówił publicysta "Rzeczpospolitej". Według niego sytuacje, że "ktoś się budzi rano i mówi 'rety, Trybunał nie działa'" są niemożliwe. - To, co ludzi może odwieść od PiS, to np. jak fatalnie rozgrywa sprawę pielęgniarek - dodał Szułdrzyński.

Jak opisywał, "PiS doszedł do władzy jako partia, która mówiła, że będzie słuchać ludzi". Teraz zaś jego działania wobec pielęgniarek z Centrum Zdrowia Dziecka to "pokaz buty i arogancji". Niezbyt wiarygodnie wygląda natomiast, zdaniem Szułdrzyńskiego, zaangażowanie po stronie pielęgniarek polityków PO. - Dzisiaj wyrywają włosy z głowy - mówił.

- A sytuacja w CZD nie wzięła się z wczoraj ani przedwczoraj, jest spadkiem po poprzednim rządzie - przypominał Szułdrzyński. Ocenił takie ruchy PO jako "fatalny błąd". - Wystawiła się PiS do kolejnego strzału - zaznaczył. - Jeżeli opozycja nie będzie zbyt mocno wchodzić w ten spór, to zaszkodzi to PiS - powiedział. Według Szułdrzyńskiego dla ludzi jest "oczywiste, że PO też za to odpowiada".

Co może "uderzyć w PiS"? - Jeżeli Polacy dojdą do przekonania, że PiS całkowicie zawłaszcza państwo swoimi ludźmi, pod tym względem nie różni się niczym od tych, którzy jedli ośmiorniczki - oceniał dziennikarz "Rzeczpospolitej". - Nie jakieś tam, mimo że dla wielu ważne, sprawy jak TK - dodawał.

- Spór o TK jest zablokowany od 25 grudnia 2015 r. Pół roku i jakoś ludzie się do tego przyzwyczaili. Tramwaje chodzą, mleko i chleb są w sklepie. Nie trywializuję, mówię o tym, co dla ludzi jest problemem, a co nie jest - wyjaśniał Szułdrzyński.



DOSTĘP PREMIUM