Rozszerza się protest celników. W niektórych urzędach zachorowało nagle 80 proc. pracowników

W urzędach i oddziałach celnych podległych Izbie Celnej w Białej Podlaskiej są dziś miejsca, w których absencja chorobowa wynosi nawet ponad 80 procent. Tak jest m.in. w referacie dochodzeniowo-śledczym urzędu celnego w Lublinie. Trudna sytuacja występuje również w kolejowym porcie przeładunkowym w Małaszewiczach, gdzie do pracy nie przyszła większość celników.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

To oficjalne dane, przekazane nam przez Izbę Celną. Z danych tych wynika, że co prawda średnia absencja wynosi około 30 procent, ale w poszczególnych jednostkach jest zdecydowanie gorzej - miejscami w pracy nie ma 60, a nawet ponad 80 proc. funkcjonariuszy.

Protest celników to wyraz sprzeciwu wobec planów rządu, który chce połączyć ich służbę ze skarbówką i stworzyć Krajową Administrację Skarbową. - Nie dopuścimy do tego - mówią celnicy. Najbardziej boją się "czystek", m.in. z powodu dekomunizacji. - Dochodzą co nas sygnały, że ci z nas, którzy pracowali jeszcze 20 lat temu, nie dostaną nowych propozycji pracy - mówi nam anonimowo jeden z celników.

Nie wszyscy celnicy są na zwolnieniu - niektórzy wzięli urlopy na żądanie czy urlopy wypoczynkowe. "Na ogólną absencję składają się także delegacje czy np. urlopy rodzicielskie. Kierownicy udzielając funkcjonariuszom urlopów wypoczynkowych musieli zapewnić przynajmniej minimalną obsadę dla właściwego funkcjonowania komórki"- informuje M.Siemieniuk, rzecznik Izby Celnej w Białej Podlaskiej.

Braki kadrowe na granicach?

Marzena Siemieniuk mówi nam, że obsada na granicach jest zabezpieczona i odprawy odbywają się normalnie. Nie ma większych korków - tak wynika z oficjalnej strony granica.gov.pl.

Z informacji, które już wczoraj mieliśmy od celników wynika też, że w urzędach i oddziałach celnych w Białymstoku, Suwałkach czy Łomży absencja również już wczoraj wynosiła nawet 80 procent. - Musimy pokazać swoją siłę, że jesteśmy razem i że mówimy jednym głosem. Szef służby cywilnej chce nam pokazać, że postawi na swoim. Tak było też przed laty, gdy doszło do protestów. Prawie identycznie - mówi jeden z funkcjonariuszy.

Celnicy: "Są na nas naciski"

Jeden z celników z granicy (boi się podawać nazwisko) mówi nam, że absencja to jedno, ale protest na przejściach przyjmuje też formę strajku włoskiego, czyli szczegółowego, a co za tym idzie wolniejszego dokonywania odpraw. - Szef służby celnej na początku czerwca wydał takie polecenie, by bardziej szczegółowo kontrolować, w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży i szczytem NATO. Ale to polecenie wydano tylko po to, by zachować twarz i pokazać, że te kolejki to nie nasz protest, tylko ich polecenie - mówi celnik.

Jak dodaje, w tej chwili, w czasie weekendu, zdarzały się naciski przełożonych, by rozładowywać kolejkę i przepuszczać samochody bez kontroli. - Jeśli są takie naciski, trzeba żądać tego na piśmie. Bo ktoś może nam potem zarzucić niedopełnienie obowiązków - mówi inny z celników.

Podobna sytuacja jak w Izbie Celnej w Białej Podlaskiej jest też na terenie innych izb w całym kraju.

DOSTĘP PREMIUM