Obrona Balcerowicza "nie jest sexy"? Spór o emerytury i rolę państwa. "Mnie takich bzdur nie uczono"

- Grzegorz Sroczyński powołując się na noblistów, zaczął udowadniać, że własność prywatna prowadzi do marnotrawstwa środków i zasobów - mówił w TOK FM Ryszard Wojtkowski. "Wojtkowski mógłby poczytać sobie historię Enronu czy zapis machinacji amerykańskich banków przed kryzysem 2007 r." - ripostował Sroczyński.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Dziwi mnie brak większej reakcji na nazwanie prof. Balcerowicza szkodnikiem - mówił w EKG w Radiu TOK FM Ryszard Wojtkowski, komentując słowa Jarosława Kaczyńskiego, które padły na sobotnim kongresie PiS. - Musimy odrzucić ostatecznie nieszczęsne koncepcje szkodnika Balcerowicza i postawić na Morawieckiego - mówił wówczas prezes.

- Wielu z nas przyjęło do wiadomości, że coś z tym planem było nie tak, że za szybko odchodziliśmy od gospodarki centralnie planowanej do wolnorynkowej - utrzymywał Wojtkowski, założyciel i prezes funduszu Resource Partners. - Dziś dla wielu intelektualistów nie jest sexy bronienie Balcerowicza - zaznaczył, jako przykład podając Grzegorza Sroczyńskiego. Kilka dni wcześniej w Poranku Radia TOK FM publicysta "Gazety Wyborczej" rozmawiał o emeryturach z Dominiką Wielowieyską.

"Mnie takich bzdur nie uczono"

- Sroczyński wyraził oburzenie na zawartą w jej pytaniu tezę, że może nie jest najlepiej, kiedy pieniądze zgromadzone na naszych funduszach emerytalnych będą nadzorowane przez państwo - mówił inwestor. - Powołując się na noblistów, zaczął udowadniać, że własność prywatna prowadzi do złej alokacji, marnotrawstwa środków i zasobów. W domyśle jedynie państwo jest w stanie zapewnić zrównoważony, odpowiedzialny rozwój - dodał.

- Miałem zajęcia z noblistami, jak studiowałem na Harvardzie i mnie takich bzdur nie uczono - podkreślił Wojtkowski. - Mam prośbę do redaktora Sroczyńskiego, żeby był intelektualnie uczciwy. Nie powoływał się na noblistów, tylko na podręczniki. Bronisław Minc, Nasiłowski, Sędzikowski - wymieniał marksistowskich ekonomistów. - Można do nich sięgnąć - stwierdził.

Co na to Sroczyński?

Poprosiliśmy publicystę o komentarz. "Ryszard Wojtkowski wyśmiewa rolę państwa w gospodarce rynkowej i twierdzi, że wygłaszam poglądy ze stalinowskich podręczników Hilarego Minca. Po co sięgać tak daleko?" - napisał Sroczyński.

"Wojtkowski mógłby poczytać sobie historię Enronu (fantastycznej wolnorynkowej firmy - 400 mld dol. strat po bankructwie) czy zapis machinacji amerykańskich banków przed kryzysem 2007 r. (1,5 bln dol strat, zapłaconych przez podatników)" - dodał.

"Joseph Stiglitz pisze tak: 'Rozmaici eksperci, perorując o częstym marnotrawieniu pieniędzy przez państwo przewodzili jednocześnie systemowi rynkowemu, który marnotrawił więcej pieniędzy, niż większość rządów mogła sobie wyobrazić'. Stiglitz nie jest socjalistą, nie uczył się też z podręczników Minca. Jest laureatem tzw. Nobla z ekonomii. Polecam Wojtkowskiemu jego książkę 'Szalone lata 90.'" - zakończył Sroczyński.



DOSTĘP PREMIUM