''Lech był prawdziwym związkowcem. Ale teraz zaczyna się wieszać portrety i wymazuje niektóre twarze''

- Lech Kaczyński był prawdziwym związkowcem, ale razem z Jarosławem nie mają zbyt wielu portretów, które są świadectwem ich działalności przed '89 rokiem. Dlatego teraz prezes PiS próbuje pisać historię od nowa - uważa Andrzej Celiński.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Gościem popołudniowej audycji w Radiu TOK FM był Andrzej Celiński, b,. przewodniczący Partii Demokratycznej.

Działacz dawnej opozycji, który jak sam o osobie mówi: "emerytowany demokrata", skomentował niedawną wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS na spotkaniu w związku z promocją swojej autobiografii, mówił o roli swojego brata w działalności związku zawodowego "Solidarność" przed 1989 rokiem.

"Gdyby nie mój świętej pamięci brat, cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi by nie powstał. (...) My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat" - mówił Jarosław Kaczyński.

Andrzej Celiński bardzo dobrze pamięta zasługi Lecha Kaczyńskiego i jego zaangażowanie w pracę w komisji krajowej w 1981 roku.

Lech Kaczyński był prawdziwym związkowcem

- Lech Kaczyński był przez pewien czas wiceprzewodniczącym przy Lechu Wałęsie, szefie związku zawodowego "Solidarność", i odgrywał tam istotna rolę - wspomina. - Bo Lech Kaczyński był prawdziwym związkowcem - dodaje były opozycjonista.

Wspominając opozycyjną przeszłość Celiński przypomina, że brat Jarosława był jednym z nielicznych ludzi z papierami do tego, "by być w jądrze decyzyjnym przynajmniej gdańskiej Solidarności, jeśli nie krajowej".

- Dzień w dzień po pracy na uniwersytecie przychodził (Lech Kaczyński) do takiej kanciapy pod schodami w Hotelu Morskim we Wrzeszczu, gdzie była wtedy siedziba władz krajowych Solidarności, i przyjmował ludzi z rozmaitych komisji zakładowych, aby im pomóc w ich kłopotach z dyrekcjami. On miał papiery związkowca i myślę, że był dobrym wiceprzewodniczącym - opowiada w Radiu TOK FM Andrzej Celiński.

Zachowanie J. Kaczyńskiego nosi cechy totalitaryzmu

Polityk zwraca jednak uwagę, że obecne działania prezesa PiS, w których wyolbrzymia on rolę swojego brata w obaleniu komunizmu przy jednoczesnym pomijaniu innych autorytetów, nosi znamiona totalitaryzmu.

- To jest ten moment, kiedy zaczyna się wieszać historyczne portrety i wymazuje się niektóre twarze, które zaplątały się w niewłaściwym miejscu, a nie ma alternatywnej fotografii bez tych twarzy. I to jest ten moment najzabawniejszy. Ani Jarosław ani Lech Kaczyński nie mają zbyt wielu portretów zbiorowych w takim towarzystwie, w którym można powiedzieć, że faktycznie odgrywali jakąś rolę w polskich przekształceniach przed '89 rokiem. A ponieważ Jarosław ma takie ambicje polityczne jakie ma, no to będą tworzyć historię od nowa - mówi Andrzej Celiński.



DOSTĘP PREMIUM