Kto jest odpowiedzialny za Jedwabne? "Polacy? Nie! Mordercy, źli ludzie, którzy akurat byli Polakami"

Głośna rozmowa minister Zalewskiej z Moniką Olejnik ożywiła dyskusję nt. odpowiedzialności Polaków za Jedwabne. Publicyści spierali się o to, jak dyskutować o wojennych mordach. I o którą pedagogikę chodzi: "wstydu", "bezwstydu" czy "fałszu".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Przez kuriozalne wykręcanie się od odpowiedzi na pytania o Jedwabne i pogromy kieleckie rozgorzała na nowo dyskusja o winach Polaków i tym, jak o tym rozmawiać.

- W sprawie Jedwabnego oczywiście o nazywaniu, winy, odpowiedzialności można bardzo długo dyskutować - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. - Są różne szkoły i różne szkoły są uprawnione. Nie jestem wielkim zwolennikiem analizowania w kategoriach odpowiedzialności narodowych takich zjawisk historycznych, bo one zawsze prowadzą tylko do eskalacji szowinizmów i właśnie takich sytuacji jak jest pani minister (Zalewska) i ona ma tą minę "co z tym zrobić?' - mówił publicysta.

- Czyli ona dobrze odpowiedziała, zgodnie z Twoją szkołą, że tutaj nie ma co przypisywać narodowości, tylko to byli antysemici - rzucił Tomasz Lis.

Zabijali mordercy, którzy byli akurat Polakami

- Nie ma co się zapierać, że to byli antysemici. W większości albo niemal wszyscy, albo wszyscy, którzy byli Polakami. W tej kulturze istnieje ryzyko zbrodni z pobudek szowinistycznych i musimy o tym ryzyku myśleć, ono nas obciąża i pewnie w każdym z nas jakaś cząstka tego siedzi, bo przecież jesteśmy z tej kultury. Trzeba mówić prawdę - dodał Żakowski.

Wołek podsumował: W Kielcach i w Jedwabnym mordowali po prostu źli ludzie, mordercy, którzy tak się złożyło, byli akurat Polakami.

- Trzeba dodać, że innym narodom też się takie historie zdarzały, i że to nie jest coś, co zamyka definicje naszej tożsamości narodowej - przyznał Żakowski. - Myślę, że w tym sensie źle się stało, że kiedyś ta dyskusja poszła takim "łatwym korytem" i teraz mamy reakcję. Na pedagogikę wstydu, która jak uważam, zawsze jest błędem, odpowiedzią jest pedagogika bezwstydu. I właśnie ta mina Pani Minister, to była pedagogika bezwstydu - stwierdził publicysta. To nawiązanie do retoryki PiS o tym, że ich rząd skończył z "pedagogiką wstydu".

Wałęsa - człowiek prywatny?

- Powiem więcej to jest pedagogika fałszu. Myślę, że czołową figurą, główną figurą to jest eliminacja Lecha Wałęsy jako postaci czołowej, głównej, kluczowej. Mnie to przypomina te czasy ze stanu wojennego, kiedy pewien rzecznik rządu nazywał Lecha Wałęsę osobą prywatną. To jest próba sprywatyzowania wstecz Lecha Wałęsy - dodał Wołek.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM