Rodzice nie mogą się zdecydować lub zwlekają z wizytą w USC. Imię dziecku nada więc urzędnik. Uznaniowo

Część rodziców po narodzinach potomka zapomina o nadaniu dziecku imienia i rejestracji w urzędzie. A jest na to tylko 21 dni. Po tym terminie, imię dziecku nadaje urzędnik. I rzadko trafia w gust rodziców. W Białymstoku dominuje Adam i Ewa, ale już w Lublinie - urzędnicy czasami kierują się imionami dziadków. Może się więc pojawić Władysław czy Kazimierz.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Od ubiegłego roku rodzice, po narodzinach potomka, mają 21 dni na pojawienie się w urzędzie i rejestrację dziecka oraz oficjalne nadanie mu imienia.

Mąż pani Karoliny, która dwa miesiące temu urodziła małego Tymona, zwlekał z wizytą w urzędzie do ostatniego, możliwego dnia. - Cały czas nie był przekonany, czy dobre to dobre imię dla naszego drugiego synka. Dlatego poszedł do urzędu w dwudziestym pierwszym dniu po urodzeniu. I panie urzędniczki już się zaczęły śmiać, że znalazł się ten tatuś, który miał ostatni dzień - mówi nasza rozmówczyni. Gdy mąż zapytał, jakie imię mógłby nosić ich syn, gdyby tata się spóźnił, usłyszał, że mógłby to być Antoni, Władysław czy Pawełek. - Czyli nie za ciekawe - mówią rodzice.

Czym kieruje się urzędnik nadając imię z urzędu?

Zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie, Dariusz Janiszewski w pierwszej kolejności sprawdza, jakie imiona noszą poprzednie dzieci konkretnej mamy. - By nie było powtórek - mówi.

Choć nie zawsze jest to proste. Ostatnio dziecko urodziła kobieta, która miała już wcześniej czworo dzieci, ale nie miała meldunku i nie można było w bazie komputerowej, do jakiej dostęp mają urzędnicy, sprawdzić imion poprzednich dzieci. - Dlatego wybrałem imię jedno z popularniejszych, Szymon - mówi Janiszewski. Druga rzecz, na którą czasami patrzy, to imiona dziadków. Może się więc zdarzyć choćby Kazimierz czy Stanisław. Dariusz Janiszewski nadał imiona ponad 20 dzieciom - w gusta rodziców trafił z imieniem tylko raz - przy Jakubie.

Tylko Adam i Ewa

W Białymstoku zasada jest nieco inna. Tu od marca ubiegłego roku (wtedy zmieniły się zasady dotyczące nadawania imion z urzędu) nadano imiona 22 niemowlakom. W ubiegłym roku każdorazowo dziewczynkom nadawano imię Anna, a chłopcom - Adam. W tym roku - jak przekazała nam Izabela Wolińska z biura komunikacji społecznej urzędu miasta - noworodki płci żeńskiej otrzymują imię Ewa.

W Katowicach z urzędu nadano imiona 10 dzieciom - głównie Anna i Franciszek, choć pojawił się też Grzegorz i Paulina.

Z kolei w Krakowie urzędnicy wymyślili imiona dla ponad 70 maluchów. Tutaj, jak przekazał nam kierownik Urzędu Stanu Cywilnego, Edmund Olczak, kierowano się głównie popularnością imion. - Nie ma mowy o nadawaniu imion rzadkich - stwierdził Olczak. Dlatego tu pojawiły się takie imiona jak np. Piotr, Jan, Jakub czy Dominik, a dla dziewczynek m.in. Monika, Patrycja, Julia czy Amelia. Urzędnicy z Warszawy nadali już imiona blisko setce dzieci, przygotowując tym samy aktu urodzenia wystawione z urzędu. Imiona były różne, wśród nich np. Józef, Maria, Jan czy Adam. 

Imię, które nam nie pasuje, można zmienić

Co ważne, imię nadane przez urzędników - w ciągu pół roku można zmienić. W urzędzie muszą się pojawić obydwoje rodzice i złożyć oświadczenie, do protokołu, w obecności kierownika USC. - Niejednokrotnie jest tak, że imiona przeze mnie nadane stają się drugim imieniem dziecka, przy takiej zmianie - mówi Dariusz Janiszewski z USC w Lublinie.

@Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

DOSTĘP PREMIUM