Kto krytykuje medal dla Misiewicza? "Ludzie złej woli i zawistnicy, którzy zazdroszczą"

Wysokie odznaczenie dla rzecznika resortu obrony oburzyło wiele osób. Zdaniem Jacka Sasina z PiS: Zawistnicy się uaktywnili, zazdroszczą odznaczenia, ale są też ludzie o złych intencjach, którzy każdą decyzję tego rządu chcą ośmieszyć, bo mają w tym cel polityczny.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Sprawa Złotego Medalu dla Bartłomieja Misiewicza, rzecznika ministerstwa, rozgrzała opinię publiczną. Wiele osób uważa, że tak wysokie odznaczenie dla młodego urzędnika, który pełni swoją funkcję kilka miesięcy to przesada.

Dziś złośliwości nie szczędzą gazety. Tabloidy piszą o medalu dla "asystenta". - Przede wszystkim nie asystenta, tylko dyrektora gabinetu politycznego ministra obrony narodowej - precyzował w Poranku Radia TOK FM Jacek Sasin z PiS.

Jego zdaniem cała afera jest "dziwnym zjawiskiem". Polityk PiS twierdzi, że medal "za zasługi dla obronności kraju" przez lata był wręczany osobom cywilnym, które propagowały ideę obronności. - To jest medal, który nie jest odznaczeniem bojowym, który ma oceniać zasługi na polu bitwy. To medal pamiątkowy, wyraz wdzięczności - kontynuował Sasin.

Sasin dodał: Zawistnicy się uaktywnili, zazdroszczą odznaczenia, ale są też ludzie o złych intencjach, którzy każdą decyzję tego rządu chcą ośmieszyć, bo mają w tym cel polityczny.

Zdaniem polityka PiS młody wiek nie jest czymś, co powinno dyskwalifikować. - Warto młodych ludzi dostrzegać i warto nagradzać - stwierdził.

Misiewicz ma 26 lat, zanim zaczął współpracować z Antonim Macierewiczem pracował m.in. w aptece w podwarszawskich Łomiankach.



DOSTĘP PREMIUM