Zdenerwowany Lis dzwoni do TOK FM: Proponowałbym, żeby pan Sroczyński nie dokonywał intelektualnych nadużyć

- Chciałbym się odnieść do tego, co powiedział pan Sroczyński, który mówiąc o intelektualnej nieuczciwości sam dokonał dwóch aktów nieuczciwości intelektualnej - tak Tomasz Lis tłumaczył, dlaczego z wakacji dzwoni do "Poranka Radia TOK FM". Szefa "Newsweeka" zdenerwowały komentarze dziennikarza "GW", m.in. na temat tekstu dotyczącego chamstwa na polskich plażach, który przed tygodniem opublikował tygodnik.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Jeśli chodzi o tekst o plażach, mógłbym się łatwo wykpić, bo przed tygodniem - z różnych względów - w ogóle mnie nie było mnie w pracy. Ale będę tego tekstu bronił. Ten sosik, którym oblał ten tekst pan Sroczyński, to jest dokładnie ten sosik, którym oblali go propagandyści PiS - argumentował Tomasz Lis.

Na pytanie Grzegorza Sroczyńskiego: "Jeśli różne osoby mówią to samo Tomku, to może coś w tym jest?", odpowiedział: "Może jeśli panu Grzegorzowi Sroczyńskiemu różne osoby mówią to samo, to może czas to przemyśleć?".

- Ten tekst nie był oblany pogardą, dla tych, którzy korzystają z programu 500 plus. Ten program w TOK FM popierałem. Jeśli panu Sroczyńskiemu taka interpretacja, PiS-owski przekaz pasuje - ma do tego prawo. Proponowałbym, żeby nie dokonywał intelektualnych albo pseudointelektualnych nadużyć. Zachęcam do przemyśleń - podsumował Tomasz Lis.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM