"Min. Gliński z wdziękiem słonia, chce wykazać, że w batalii o pamięć narodową jest lepszy niż inni ministrowie"

- Zawsze władza chciała mieć wpływ na to, który z ich pieszczochów zostanie nagrodzony. Na szczęście na festiwalu w Gdyni to nie min. Gliński rozdaje karty - komentował w TOK FM Roman Kurkiewicz. Wicepremiera i ministra kultury oburzyło, że do festiwalu w Gdyni nie zakwalifikowano "Historii Roja" Jerzego Zalewskiego.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Minister Gliński ma potrzebę bycia bardziej papieskim od papieża - wykazania się, że w batalii o pamięć narodową, uczucia nacjonalistyczne jest bardziej "do przodu" niż wszyscy inni ministrowie. Średnio mu się to udaje. Robi to z wdziękiem słonia. W sprawie filmu Jerzego Zalewskiego, jak ktoś zaproponował, minister zawsze może zwrócić się do min. Antoniego Macierewicza o przyznanie reżyserowi i wszystkim aktorom złotych medali za zasługi dla obronności kraju - mówił Roman Kurkiewicz w "Poranku Radia TOK FM".

Publicysta TVN24 nie ma wątpliwości, że o tym, jaki film zostanie pokazany na gdyńskim festiwalu nie powinny decydować ani opinie polityków, ani oglądalność.

Argumentu dotyczącego oglądalności użył Agaton Koziński z dziennika "Polska The Times". Bo skoro "Historię Roja" obejrzało 307 tys. widzów, to film "trafił w nerw".

- Jest na tegorocznym festiwalu duże ciśnienie na debiutantów, początkujących. A film Zalewskiego jest chyba jego debiutem pełnometrażowym - argumentował. Choć równocześnie kilkukrotnie podkreślił, że min. Gliński nie powinien pisać listu ws. "Historii Roja", bo "to forma nacisku".

"To nie jest ministerstwo kultury tylko propagandy" Jarzyna ostro o "interwencji" min. Glińskiego ws. "Historii Roja">>>



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM