Szef BBN: KOD kojarzy się ze środowiskiem, które szło za trumną Jaruzelskiego, a nie "Inki"

Według Pawła Solocha, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, aktywizacja środowisk narodowych nie niesie za sobą zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju. - Te organizacje działają w ramach prawa - mówił. - Największe, w wymiarze konfrontacji na ulicach, wydarzenia miały miejsce podczas rządów Platformy - dodał Soloch.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Dla bezpieczeństwa narodowego płynie jakieś zagrożenie z aktywizacji środowisk narodowych? - pytał Jan Wróbel swojego gościa, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Pawła Solocha. - Nie sądzę - odparł. - Przypomnę, że największe, w wymiarze konfrontacji na ulicach, wydarzenia miały miejsce podczas rządów Platformy, kiedy ewidentnie mieliśmy do czynienia, zwłaszcza w Warszawie podczas uroczystości 11 listopada, z sytuacjami, które nosiły znamiona prowokacji - mówił Soloch. - W tej chwili z taką sytuacją nie mamy do czynienia. Te organizacje działają w ramach prawa - podkreślił.

- Od kiedy nastąpiła zmiana rządu, nie mieliśmy do czynienia ze spaleniem kiosku Ruchu ani budki wartowniczej przez demonstrantów, którym przypisuje się czy posiadają poglądy prawicowe czy narodowe - stwierdził szef BBN. - Za to wyrzucono Mateusza Kijowskiego z pogrzebu "Inki" - zauważył Wróbel. - Nie zrobiły tego krasnoludki, tylko sprowokowani ONR-owcy. Sprowokowani byli faktem, że Kijowski pojawił się w ich bezpośredniej bliskości, wie pan jak to prowokuje - ironizował.

"Spotkały się środowiska, które za sobą nie przepadają"

- Sprawa wymaga wyjaśnienia, interpretacja może być różna - powiedział Soloch, zaznaczając, że zdarzeniem zająć powinna się prokuratura. - Spotkały się środowiska, które za sobą nie przepadają - ocenił. - Trzeba powiedzieć, że KOD kojarzy się ze środowiskiem, które szło za trumną Jaruzelskiego, nie szło za trumną "Inki" - dodał szef BBN.

- KOD usiłował iść za trumną "Inki" i "Zagończyka", ale, może niesłusznie dla przynajmniej części środowisk KOD-owskich, raczej kojarzy się w oczach części obywateli z reprezentacją starego establishmentu, który czcił generała Jaruzelskiego, a nie "Inkę" i "Zagończyka" - podkreślił Soloch.



DOSTĘP PREMIUM