Borowski: Mamy do czynienia z chamstwem oficjalnym. Ta władza nie szczędzi żadnych inwektyw. To się zużyje, no ile można

Według ministra Błaszczaka popierający KOD to zwolennicy Bieruta i Jaruzelskiego. - No jeszcze Stalin został chyba. I Hitler - ironizował Marek Borowski w "A teraz na poważnie" w TOK FM.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Minister Mariusz Błaszczak nazwał zwolenników KOD, obecnych na pogrzebie "Inki i "Zagończyka", zwolennikami Bieruta i Jaruzelskiego. Czy to o panu? Na ile się pan identyfikuje ze zwolennikami Bieruta i Jaruzelskiego? - pytał Mikołaj Lizut Marka Borowskiego.

- Ta władza nie szczędzi już żadnych inwektyw - stwierdził senator. - To się zużyje w końcu, no ile można - ocenił. - Bierut, Jaruzelski, no jeszcze Stalin został chyba. I Hitler - dodał Borowski. - Poczekajmy jeszcze moment i na pewno jeszcze do tego dojdzie - przewidywał polityk.

"Debata jest spychana do rynsztoka"

- Człowiek staje bezradny wobec tego rodzaju oskarżeń miotanych przez najwyższych urzędników państwowych - komentował słowa Błaszczaka Borowski. - Ja takiego języka w debacie publicznej nie pamiętam - przyznał Lizut. - To świadczy o mentalności tych ludzi - ocenił były minister finansów.

- Kiedyś, jak jeszcze istniały budki z piwem i pod nimi zbierali się różni osobnicy, którzy jak sobie trochę wypili piwa, to miotali różne obelgi i przekleństwa pod adresem przechodzących, to mówiło się, że to jest mentalność spod budki z piwem - przypominał senator. - Tak bym to określił dzisiaj - dodał. - Mamy do czynienia po prostu z chamstwem i to chamstwem oficjalnym - podkreślił Borowski.

- Ta debata jest przez takich polityków jak pan Błaszczak spychana do rynsztoka. Dzisiaj bardzo wiele osób tak postrzega politykę - jako nieustającą kłótnię na takim poziomie - mówił były marszałek Sejmu w "A teraz na poważnie".

"Jest szansa, że ten niemiły epizod się zakończy"

- Trzeba zachować cierpliwość i nie odpłacać pięknym za nadobne. Wtedy straci się szanse przekonywania nieprzekonanych - ostrzegał Borowski. Jego zdaniem, jest liczna grupa, która nie jest "zdecydowanie po jednej czy po drugiej stronie". - Jeśli my - ci, którzy są tak brutalnie atakowani - przyjmiemy ten sam język, to tę grupę stracimy - podkreślał. - Trzeba jednak zachowywać pewien poziom - mówił polityk.

- Jeśli ta część społeczeństwa, której to nie odpowiada - moim zdaniem to większość, przy czym część jest jeszcze milcząca - będzie wykorzystywać wszystkie inne środki, by zademonstrować swoja niezgodę, to jest szansa, że ten niemiły epizod w naszym życiu politycznym się zakończy - zaznaczył Borowski.



DOSTĘP PREMIUM