Prof. Stempin: W CDU nie ma dla Merkel alternatywy

"Kanclerz Angela Merkel przesunęła na wiosnę 2017 roku decyzję o kandydowaniu, na kolejną kadencję niemieckiego szefa rządu. Do tego momentu daje sobie czas, by przekonać do swojej kandydatury szefa siostrzanej partii chadeckiej z Bawarii Horsta Seehofera" - pisze prof. Arkadusz Stempin.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Liderzy CDU i CSU zasadniczo różnią się w spojrzeniu, na kryzys migracyjny. 

Merkel jak mantrę powtarza slogan z września ubiegłego roku "damy radę". W międzyczasie jednak swoją politykę migracyjną wsparła o trzy zawory bezpieczeństwa. To porozumienie z prezydentem Turcji Erdoganem, które znacznie redukuje liczbę migrantów w Niemczech, wprowadzenie pakietu bezpieczeństwa, redukującego groźbę zamachów terrorystycznych, szybsza deportacją uchodźców, którzy nie spełniają kryteriów przewidzianych przez niemieckie prawo azylowe.

CSU i porażki

Buńczuczny premier Bawarii, od samego początku kryzysu migracyjnego, sprzeciwia się "polityce otwartych drzwi" wobec migrantów. Niejednokrotnie też dawał kanclerz do zrozumienia, że sam mógłby ubiegać się o nominację na kanclerskiego kandydata całej chadecji, czyli swojej CSU i CDU Angeli Merkel.

Słabością tego rozwiązania jest to, że do tej pory dwukrotnie chadecki kandydat na kanclerza rodem z bawarskiej CSU stawał w szranki batalii o urząd kanclerski i... dwukrotnie tę batalię przegrywał.

Najpierw był to legendarny Franz Joseph Strauss (1976), a potem jego polityczny wnuk Edmund Stoiber (2002).

Polityczna układanka

Merkel musi jednak najpierw na kongresie swojej partii, w grudniu tego roku, uzyskać na dwa kolejne lata potwierdzenie na urzędzie jako szef ogólnoniemieckiej CDU. Logiczne jest więc, że pani kanclerz aspirując do tego stanowiska, antycypuje dla siebie rolę lidera całej chadecji, w wyborach do Bundestagu jesienią 2017 roku.

Oczywiście, że w starciu siłowym, Merkel przeforsuje wobec Seehofera swoją kandydaturę na chadeckiego kandydata na kanclerza.

Ale w takim przypadku jednak ambitny Bawarczyk, który m. in. wizytą u prezydenta Putina zademonstrował potencjał swojej niezależności, mógłby odmówić w wyborach do Bundestagu poparcia Merkel.

Pani kanclerz jest przekonana, że taki scenariusz zaszkodziłby tylko obydwu siostrzanym partiom chadeckim.

I ma świętą rację. Wielu wyborców chadeckich podczas przyszłorocznych wyborów odmówi swoich głosów skłóconym ze sobą siostrzanym partiom CDU-CSU.

Zapytany niedawno, o wsparcie kandydatury Merkel, Seehofer odpowiedział, posługując się jak przystało na ludyczną osobowość rodem z Monachium, piłkarską metaforą: "Mistrzostwa Europy nie zaczynają się od finału, tylko od fazy grupowej. A my w tej chwili się w niej znajdujemy".

Rzeczona "faza grupowa" po klęsce CDU, a triumfie antyeuropejskiej i antyislamskiej AfD w wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim w niedzielę, wygląda wyjątkowo nieciekawie.

Przedwczoraj lider CSU nazwał sytuację partii Merkel "zatrważającą" i zażądał od kanclerz Niemiec "wyłożenia wszystkich kart na stół", czyli klarowności swoich poczynań w zakresie polityki migracyjnej.

A liderka AfD, Frauke Petry, widzi kanclerz Merkel leżącą na ziemi.

Przedwcześnie. Na chwilę obecną osoba Merkel jako chadeckiego kandydata na kanclerza w jesiennych wyborach 2017 wydaje się najbardziej prawdopodobna. W CDU nie ma dla niej alternatywy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM