Afera reprywatyzacyjna w stolicy, w ratuszu lecą głowy, a... Marzena Kruk walczy o kolejne pieniądze z reprywatyzacji

Marzena Kruk, do niedawna urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości, która według mediów dzięki reprywatyzacji wzbogaciła się o 38 mln zł, walczy o kolejne odszkodowania za nieruchomości odebrane przedwojennym właścicielom na podstawie dekretu Bieruta.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Skarży też stołeczny ratusz o opieszałość w rozpoznawaniu spraw o ich przyznanie.

Tym razem Praga

Chodzi o działkę przy ul. Darłowskiej na warszawskiej Pradze. W 2013 roku spadkobierca Zbigniew Pajewski zwrócił się do ratusza o przyznanie mu odszkodowania za jej utratę.

Pod koniec 2014 roku Marzena Kruk przejęła od Pajewskiego prawa i roszczenia do wspomnianej działki. Nie wiadomo w jaki sposób i - jeśli zrobiła to za pieniądze - za ile. Przejmując prawa do nieruchomości zyskała jednak możliwość ubiegania się o odszkodowanie zamiast Pajewskiego.

Akt notarialny w sprawie przejęcia praw do nieruchomości przy ul. Darłowskiej został sporządzony przed asesorem notarialnym Dariuszem Nurzyńskim, zastępcą notariusza Piotra Sicińskiego.

Siciński to były sędzia, przez którego kancelarię notarialną przechodziło wiele transakcji nieruchomościowych w stolicy. Zarząd Wspólnoty przy ul. Wspólnej 54 oskarżył go o działania niezgodne z prawem i na szkodę wspólnoty.

Powiązania Piotra Sicińskiego i Marzeny Kruk ujawniło Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze w Warszawskiej Mapie Reprywatyzacji.

Oskarżony - ratusz

Wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpatrzył sprawę, którą wytoczyła stołecznemu ratuszowi Marzena Kruk. Kupczyni roszczeń wniosła skargę na bezczynność władz Warszawy ws. przyznania jej odszkodowania za nieruchomość przy ul. Darłowskiej.

Ratusz bronił się twierdząc, że sprawa tej nieruchomości jest tylko jedną z wielu dotyczących warszawskich gruntów objętych dekretem Bieruta.

I że wciąż zbierane są dokumenty, które pozwoliłyby podjąć decyzję w tej sprawie.

Wojewódzki Sąd Administracyjny nie zaakceptował takiego tłumaczenia i zobowiązał ratusz do wydania decyzji ws. przyznania odszkodowania w ciągu trzech miesięcy. WSA zaznaczył jednak, że nie rozstrzygał czy należy przyznać Marzenie Kruk odszkodowanie, a tylko zwrócił uwagę, że należy to zrobić bez zbędnej zwłoki.

Ani przedstawiciele ratusza, ani Marzeny Kruk nie pojawili się wczoraj w siedzibie sądu. Wyrok jest nieprawomocny.

Kim jest Marzena Kruk?

Marzena Kruk jest siostrą Roberta Nowaczyka, prawnika specjalizującego się w sprawach reprywatyzacyjnych, który dla siebie i klientów "odzyskał" niemal 50 adresów w Warszawie.

Kruk od lat 90. jest związana z Ministerstwem Sprawiedliwości.

Dotychczas opinia publiczna dowiedziała się o tym, że jest współwłaścicielką działki przy ul. Chmielnej 70 i ul. Odolańskiej 7. Odzyskała też nieruchomość przy ul. Mokotowskiej 63, którą następnie sprzedała.

Komisja dyscyplinarna w Ministerstwie Sprawiedliwości stwierdziła, że Marzena Kruk w latach 2011-2015 kłamała w oświadczeniach majątkowych.

*

O co chodzi w aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie?

Ludzie niezwiązani z dawnymi właścicielami stołecznych gruntów przejmują zabrane po wojnie mienie i zbijają fortuny. Są wyspecjalizowane w tym kancelarie prawne i biznesmeni. Wg danych ratusza, od 2003 r. Warszawa zwróciła 2,5 tys. nieruchomości. Ale zwrotów dokonywano też wcześniej. Władze centralne i samorządowe od 1989 r. nie współpracowały, by zabezpieczyć majątek publiczny i lokatorów zwracanych budynków. Władze stolicy krytykowane są za lekceważenie problemu latami. Afera wybuchła na dobre, kiedy sprawę przejęcia działki przy ul. Chmielnej 70 opisała stołeczna "Gazeta Wyborcza".

Komentatorzy spekulują, że afera pogrąży prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Jak wygląda przejmowanie gruntów?

Kupcy roszczeń działali głównie na dwa sposoby: 1. skupywali, często za bezcen, roszczenia b. właścicieli czy ich spadkobierców albo 2. ustanawiali siebie albo swoich pełnomocników kuratorami byłych właścicieli lub ich spadkobierców.

Dlaczego Warszawa?

Nieuczciwe przejmowanie kamienic to nie tylko problem Warszawy. Podobne mają m.in. Łódź czy Poznań. W stolicy polowania na kamienice przybrały szczególną skalę, bo w 1945 r. na mocy tzw. dekretu Bieruta, władze przejęły wszystkie prywatne grunty. Miało to umożliwić odbudowę miasta. W praktyce władze odbierały też właścicielom budynki. Choć wg historyków odbudowa miasta nie byłaby możliwa bez dekretu, po 1989 r. stał się on źródłem problemów. Warszawa traci nieruchomości użyteczności publicznej, nie potrafi zabezpieczyć praw lokatorów i musiała wypłacić już setki milionów odszkodowań.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM