"To będzie traumatyczne przeżycie dla rodzin ofiar. A przecież dotychczasowe ekshumacje nie potwierdziły tezy o zamachu"

- W komisji pana Berczyńskiego nie ma żadnej osoby, która kiedykolwiek była członkiem oficjalnej komisji badającej wypadki lotnicze. Tylko jeden ze współpracujących ekspertów powiedział, że zajmował się badaniem wypadków, ale nie był członkiem żadnej komisji - mówił w TOK FM dr Maciej Lasek. Wg szefa PKBWL, brak kompetencji jest przeszkodą w prowadzeniu jakichkolwiek rozmów z członkami komisji powołanej przez min. Macierewicza.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Maciej Lasek uważa, że zarządzone przez prokuraturę ekshumacje ciał wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej, nie potwierdzą żadnej z tez stawianych do tej pory przez Antoniego Macierewicza i ekspertów pracujących w powoływanych przez niego komisjach.

Na pewno zaś będą "traumatycznym przeżyciem dla rodzin ofiar katastrofy".

- Dotychczasowe wyniki ekshumacji nie potwierdziły tez, że na pokładzie samolotu doszło do eksplozji, więc nie spodziewam się żadnych rewelacji - mówił w "Poranku Radia TOK FM".

Niczego nie znaleźli

Jak podkreślał Maciej Lasek, dotychczasowe prace komisji, którą powołał min. Antoni Macierewicz pokazują, że eksperci nie znaleźli w dokumentacji dowodów, na poparcie tezy o zamachu. Teraz zespół dr Berczyńskiego przedstawił wersję, że w prezydenckim samolocie doszło do awarii jednego z silników, generatora i dwóch wysokościomierzy.

Wg szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, nie ma żadnych podstaw, by kwestionować ustalenia dokonane przez tzw. komisję Jerzego Millera.

- Druga strona twierdzi, że dobrze byłoby, gdybyście siedli naprzeciwko komisji pan Berczyńskiego i wymieni uwagi - mówiła Dominika Wielowieyska.

Ale zdaniem Macieja Laska, nie ma podstaw by do takich rozmów mogło dojść.

- Jak to już wielokrotnie podkreślałem, można dyskutować na poziomie specjalistów posiadających taką samą wiedzę. A w skład podkomisji nie wchodzi nikt, kto kiedykolwiek badał wypadki lotnicze. Moglibyśmy rozmawiać z osobami, które były członkami komisji w innych krajach. A w tej podkomisji nie wchodzi żadna osoba która kiedykolwiek była członkiem oficjalnej komisji badającej wypadki. Tylko jeden z ekspertów, współpracujący z tym zespołem, powiedział o sobie, że zajmował się badaniem wypadków, ale nie był członkiem żadnej komisji.

"Miała być bomba, a nawet "zamachowi" dziennikarze nie są zachwyceni" - ocenia Wroński



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM