Kościół straci na krytyce Strajku Kobiet. "Rys pogardy i niedowierzania, że kobiety potrafią mówić własnym głosem"

Wg socjolożki Elżbiety Korolczuk, Strajk Kobiet nie doprowadzi do powstania nowej partii. Ale zmusi ugrupowania już istniejące do poważnego traktowania postulatów Polek. Manifestacje kobiet to poważne wyzwanie nie tylko dla polityków, ale i dla księży. - Połączenie braku szacunku dla podmiotowości kobiet i język moralnej wyższości jest nie do zniesienia - mówiła Korolczuk o wypowiedziach abp. Hosera i innych hierarchów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Kościół w odpowiedzi na poniedziałkowe manifestacje zorganizował białe msze. Podczas nabożeństw duchowni - m.in. abp Henryk Hoser i abp Marek Jędraszewski - mówili np. że uczestniczki manifestacji są "niedoinformowane i zmanipulowane", a protesty są "przerażającą, współczesną manifestacją cywilizacji śmierci".

Dzięki abp. Hoserowi dowiedzieliśmy się też, że problem ciąż w wyniku gwałtów nie jest poważny, bo takich przypadków jest niewiele.

"Raz, że się dużo rzadziej zdarzają, a po wtóre, fizjologia, która jest narażona na tak duży stres, działa w sposób przeciwny możliwości zapłodnienia. Wiadomo, że stres, niepokój, jest jedną z przyczyn psychologicznych niepłodności. W tym wypadku stres jest tak silny, że do zapłodnienia rzadziej dochodzi niż w innych warunkach" - przekonywał biskup warszawsko-praski w TVP Info.

Zdaniem Marty Habior z grupy Dziewuchy Dziewuchom, Kościół straci na krytyce protestów Polek. - Na wczorajszym proteście było wielu wiernych. Kościół, który w tak pełen pogardy sposób ocenia protest i kobiety biorące w nim udział, będzie więc tracił - mówiła w TOK FM.

Jak stwierdziła socjolożka Elżbieta Korolczuk, w wypowiedziach polskich hierarchów słychać nie tylko "rys pogardy", ale również niedowierzanie.

- Że kobiety potrafią mówić własnym głosem. Dlatego pan Hoser i paru innych przedstawicieli Kościoła mówili o tym, że kobiety są zmanipulowane, nie wiedzą przeciwko czemu protestują, że dały się nabrać na jakieś kłamstwa szatana. To połączenie braku szacunku dla podmiotowości kobiet i ten język moralnej wyższości jest nie do zniesienia.

Habior i Korolczuk zgodnie oceniły, że protesty przeciwniczek zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych nie doprowadzą do powstania nowej partii politycznej.

Ale manifestacje zmuszą istniejące już ugrupowania do zmiany postawy wobec kobiet. - Wreszcie należy myśleć o prawach kobiet jak o ważnej kwestii, o warunkach które muszą być spełnione, by kobiety chciały na te partie głosować - uważa socjolożka Elżbieta Korolczuk.





DOSTĘP PREMIUM