Bagiński: Nie trzeba być w Hollywood, żeby robić hollywoodzkie filmy. To nie obszar mistyczny, a przemysł

Tomasz Bagiński przygotowuje "hollywoodzki" film na podstawie "Wiedźmina". Zobacz całość rozmowy w TOK FM.
Tomasz Bagiński był gościem Mikołaja Liuta w jego audycji "A teraz na poważnie".

Reżyser, autor filmów animowanych, nominowany do Oscara za film "Katedra" przygotowuje duży projekt "Widźmin" dla Hollywoodu, ale szczegółów nie może zdradzać. Wiemy na razie jedynie, że powstaje film na podstawie dwóch opowiadań Andrzeja Sapkowskiego. Ma być on dystrybuowany na całym świecie, powstaje po angielsku, budżet to 30 mln dolarów.

Nie będzie to film animowany, ale będą w nim efekty specjalne. - Ja nie lubię podziału na filmy aktorskie i animowane - mówił Bagiński. Jego zdaniem te dwie formy wzajemnie się przenikają. - Obszar kina hybrydowego jest najciekawszy i ja się staram być we tym obszarze - mówił Bagiński w TOK FM.

Reżyser też nie przechwala się "hollywoodzką" karierą. - Żeby robić hollywoodzkie filmy nie trzeba być w Hollywood. To przestało być obszarem mistycznym, do którego jest ciężko się przebić. To jest normalny przemysł, do którego można wejść jeśli się ma umiejętności - mówił. Jego zdaniem ciężko mają aktorzy, scenarzyści, reżyserzy. - W tych dziedzinach technicznych od Polaków się roi - mówił.

Bagiński mówił również o "polskości i słowiańskości" Wiedźmina, unikał odpowiedzi na pytanie o "filmy narodowe", ale przyznał, że dobrze jest, by "dobra, polska kultura szła w świat".

"Wiedźmin" został już sfilmowany. - To było jakiś czas temu. I nie wszystko się tam udało. Film powstał ze złych pobudek, nie chcę o nim mówić - uciął Bagiński.

W 2001 r. na ekrany kin trafił film z Michałem Żebrowskim w roli głównej. Produkcja nie spotkała się z ciepłym przyjęciem ani krytyków, ani fanów Sapkowskiego.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM