"Jak oglądasz "Wiadomości" to myślisz: chłopki się od Jaruzela nauczyli?" A Czabański uparcie dowodzi wyższości Rachonia nad Kraśką

- Każda sytuacja, w której dziennikarstwo zmienia się w propagandę, jest wulgarna - mówił w TOK FM Krzysztof Czabański. Ale szef Rady Mediów Narodowych wcale nie miał na myśli np. TVP pod wodzą Jacka Kurskiego. Telewizji publicznej nie ma prawie nic do zarzucenia. - Pan Rachoń wprowadził głosy tych, którzy byli wykluczeni. To jest dla mnie wartość - wychwalał.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Przekonaniem Czabańskiego o wysokim poziomie TVP nie zachwiała nawet publiczna krytyka ze strony wicepremiera Piotra Glińskiego.

- On zgłosił opinie krytyczne o jednej z audycji, jak każdy obywatel. Ma do tego prawo. Dlaczego miałbym go przepraszać? - odpowiedział pytaniem na zapytanie Jacka Żakowskiego, czy będzie przepraszał Glińskiego za ataki pod adresem żony.

Wicepremier i minister kultury, przypomnijmy dwukrotnie skrytykował "Wiadomości" za ataki pod adresem organizacji pozarządowych. Jego żona od lat pracuje w III sektorze.

Znowu o czekoladowym orle

- Oglądasz "Wiadomości" i myślisz: jaki piękny stan wojenny, naprawdę chłopaki się od Jaruzela nauczyli, perfekcyjni są. Tobie nie przypomina się stan wojenny, wulgarność tej propagandy? - nie odpuszczał Jacek Żakowski.

- Jesteś tak złośliwy... Ale bez przesady. Każda sytuacja, w której dziennikarstwo zmienia się w propagandę jest z istoty swojej wulgarna - odpowiedział Czabański. I stwierdził, że czasem ma wrażenie, że "niektóre fragmenty programów nie spełniają standardów".

I to najostrzejsza ocena, na jaką zdobył się szef Rady Mediów Narodowych. Znacznie ostrzej zaatakował, to co działo się nim PiS wygrał wybory.

- Stan mediów publicznych był tak katastrofalny, że trzeba za wszelką cenę podejmować wysiłki, żeby je ratować i zmienić. Twoi koledzy z różnych miejsc brali udział w jakiś przedziwnych paradach symbiozy z władzą. Jakieś czekoladowe orły, różowe baloniki. To było dziennikarstwo? Zgroza!

Wyjątkowy Rachoń

Po takiej deklaracji nie ma co oczekiwać, by Krzysztofowi Czabańskiemu brakowało w telewizji publicznej kogokolwiek, kto pracował w minionych latach.

- Nie widzisz różnicy pięciu klas między takimi osobami jak Piotr Kraśko i panem Michałem Rachoniem? - dopytywał Jacek Żakowski.

- Widzę różnicę. Na korzyść pana Rachonia. Widzę korzyść wynikającą z tego, że się pan Rachoń pojawił na wizji: wprowadził do telewizji publicznej głosy tych, którzy byli wykluczeni. A Kraśko? Mogę docenić jego umiejętności, ale był jednym z chóru. Niczego nie dodawał - stwierdził Czabański.

Michał Rachoń trafił do TVP z Telewizji Republika. Jeszcze w 2012 roku był rzecznikiem PiS w Sopocie.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM