MEN wyrzuca prywatne poradnie. Rodzice boją się długiego oczekiwania na bezpłatną terapię dla dzieci

Nowe prawo oświatowe ogranicza dostęp do niepublicznych poradni. Kolejki po opinie, kolejki do specjalistów i długie oczekiwanie na bezpłatną terapię - tego boją się rodzice dzieci z deficytami. - Nie będzie żadnych przestojów - zapewniła min. Zalewska w rozmowie z reporterką TOK FM.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Chodzi o wczesne wspomaganie rozwoju, czyli pomoc maluchom z zaburzeniami mowy, ruchu czy niepełnosprawnościami zanim jeszcze pójdą do szkoły. Dzięki zajęciom z logopedą 8-letni Adam Wiśniewski chodzi teraz do zwykłej szkoły. Opinię o tym, że potrzebuje pomocy dostał prywatnie, dzięki zaświadczeniu mógł korzystać z bezpłatnej terapii.

- Mieliśmy zajęcia ogólnorozwojowe, integrację sensoryczną, społeczną, teraz to jest zupełnie inne dziecko - mówi jego mama Alicja.

Do tej pory opinię mogły wydawać placówki państwowe i niepubliczne (za opłatą). Z taką opinią dziecko miało prawo do określonej liczby zajęć rehabilitacyjnych i wspomagających. Opinia wydana przez zespół specjalistów w prywatnej poradni kosztuje około 150 zł.

Pani Alicja tłumaczy, że chodzi o alternatywę. - W państwowej poradni na spotkanie z psychologiem czeka się około trzech miesięcy, w niepublicznej dwa tygodnie - wyjaśnia. - Sam proces diagnozowania jest długi i żmudny, przedłużanie go może odbić się na dzieciach, bo im szybciej zaczną terapię, tym większe mają szanse na normalne życie i dalszą naukę - dodaje mama Adama.

Min. Zalewska zapewnia

Prywatne poradnie odciążały publiczne, za opinią szła od razu bezpłatna terapia. Teraz nie wiadomo, czy po zmianie prawa oświatowego wszystkie poradnie będą mogły prowadzić refundowaną terapię, ma to określić specjalne rozporządzenie.

Nie każdego rodzica stać, by płacić za terapię. W Warszawie godzina integracji sensorycznej (potrzebnej większości dzieci z deficytami) kosztuje około 90 zł, 30 minut z logopedą, to koszt około 60 zł.

- Do nas po opinie często zgłaszają się rodzice dzieci, którzy nie dostali jej w poradni publicznej. Np. ze względu na to, że ich zaburzenia nie są literalnie ujęte w przepisach, jak na przykład Całościowe Zaburzenia Rozwoju, a tym dzieciom szczególnie potrzebne jest wsparcie. Podobnie jest ze wcześniakami, o których przepisy także milczą - mówi Katarzyna Klajn koordynator programu WWR w niepublicznej poradni "Konwaliowa" w Warszawie.

Poradniom więc potrzebna jest jasna interpretacja, jakim dzieciom będzie można wydawać opinie. - Publiczne kierują się siedmioma rodzajami niepełnosprawności wymienionymi w przepisach, my mamy interpretację z Ministerstwa Edukacji, że o potrzebie WWR decyduje zespół specjalistów - tłumaczy Klajn.

Resort edukacji deklaruje, że przygotowuje pilotażowy program dla publicznych poradni i regularnie spotyka się z ich przedstawicielami.

- Chcemy wzmocnić te placówki, bo mamy nad nimi pełny nadzór. Chcemy, żeby rodzice czuli się bezpiecznie - mówi TOK FM minister edukacji Anna Zalewska. - Rozmawiamy z poradniami publicznymi i to one wskazują na nieprawidłowości w placówkach prywatnych. Zapewniam, że nie będzie żadnych przestojów - zapewniła szefowa MEN w rozmowie z reporterką TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM