"Próbuje się wygrać wybory nie w uczciwej walce, tylko eliminując większość popularnych polityków"

- Jarosław Kaczyński chce po prostu, żeby PiS przejął duże miasta - tak Paweł Wroński ocenia pomysły prezesa PiS na zmiany ordynacji wyborczej. Szef Prawa i Sprawiedliwości chciałby szybko wyeliminować z walki prezydentów miast, którzy mają już na koncie kilka kadencji rządów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Z najnowszych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego wynika, że zmiany dotyczące kadencyjności już w przedbiegach skreśliłby z listy kandydatów w wyborach samorządowych wielu mocnych kandydatów. Bo w największych miastach Polski rządzący prezydenci mają już na koncie kilka kadencji.

"W Polsce mnóstwo jest księstewek, które trzeba zlikwidować" - prezes PiS znowu o samorządach>>>

- Nie mam problemu z pomysłami dotyczącymi wyborów, także z dwukadencyjnością. Bo też uważam, że na poziomie samorządów, przedłużanie władzy prowadzi do patologii. Mam problem z tym, że zmiany miałyby skasować możliwość startu prezydentów, którzy już rządzili. Bo pachnie mi to tym, że próbuje się wygrać wybory nie w uczciwej walce, tylko eliminując większość popularnych polityków - komentował w TOK FM Paweł Fąfara, szef dziennika "Polska The Times".

Zdaniem Pawła Wrońskiego, kadencyjność to jest temat do dyskusji. - Ale wszyscy wiemy, że Jarosław Kaczyński chce po prostu, żeby PiS przejął duże miasta. To naczelny cel - podsumował.

Prawo i Sprawiedliwość nie rządzi praktycznie w żadnym z dużych miast. Jeśli w przyszłorocznych wyborach nie mogliby startować ci, którzy sprawują władzę co najmniej dwie kadencje, z walki o prezydenturę musieliby zrezygnować m.in. Piotr Adamowicz z Gdańska, Hanna Zdanowska z Łodzi, Tadeusz Ferenc z Rzeszowa, Piotr Krzystek ze Szczecina czy Krzysztof Żuk z Lublina.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM