"Dlaczego nie chce być pani polityczką partii, która jako pierwsza na świecie, wpisze do programu matriarchat?"

Wg Piotra Najsztuba, matriarchat to lekarstwo na czasy rządów "samców alfa". Ale nie znalazł wsparcia w feministce Barbarze Nowackiej. - Wierzę w równość. W to, że jesteśmy w stanie ze sobą rozmawiać i nie dominować siebie - deklarowała liderka Inicjatywy Polskiej.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Pomysł wpisania matriarchatu do programu politycznego pojawił się w czasie rozmowy Piotra Najsztuba z psychologiem Jackiem Santorskim. Panowie uznali, że w czasach ofensywy wstecznictwa i kryzysu świata liberalno-lewicowego tylko władza kobiet może być czymś nowym i ożywczym.

- Zaprosiłem panią, żeby namówić, by w Inicjatywie Polskiej lub partii która się z tego wyłoni wpisać do programu dążenie do matriarchatu - zaczął Najsztub rozmowę z Barbarą Nowacką.

Ale zachwytu pomysłem nie było. Liderka nowej lewicy ma zupełnie inne pomysły na uprawianie polityki.

- Zastąpienie patriarchatu matriarchatem to nie jest to, do czego dąży część feministek, w tym ja. Wierzę w równość. A matriarchat zakłada dominację - odpowiedziała Nowacka.

Idzie nowe

Zdaniem polityczki lewicy, odpowiedzią na dotychczasowe partie i dominacje mężczyzn jest działanie wspólnotowe, ruchy pozbawione wyraźnej hierarchii i dominującego lidera.

- Już teraz czasem jest to trenowane. Świetnym przykładem są protesty kobiet w Polsce, to w jaki sposób były organizowane.

Ale Najsztub nie rezygnował. - Dlaczego nie chce być pani polityczką partii, która jako pierwsza na świecie wpisze do programu matriarchat? - dopytywał.

- Bo to system hierarchiczny, a ja myślę, że nadchodzą czasy dla spłaszczenia struktur. Mówię jako człowiek, który chce żyć w lepszym świecie, a nie w świecie zdominowanym przez inna grupę. Kolejna hierarchia nie wprowadziłaby niczego dobrego



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM