Podwyżki dla Wałęsy i Kwaśniewskiego. Palikot: Skończy się dorabianie

Pensje byłych prezydentów mają być takie same jak tego właśnie urzędującego. Ten z kolei - razem z premierem i marszałkiem Sejmu - będzie musiał przestawiać co roku publiczny raport o stanie swojego zdrowia.
Jak ustaliliśmy, "zielone światło" dla uchwalenia takich przepisów przygotowanych przez Janusza Palikota dały właśnie władze kluby Platformy .

- Te projekty ugrzęzły gdzieś w sejmowych biurkach i nic z nimi do tej pory nie zrobiono. Ale teraz zapadła decyzja, żeby w końcu spróbować je przyjąć. Schetyna był za - potwierdza Janusz Palikot, szef komisji Przyjazne Państwo i wiceszef klubu PO. Jak dodaje, w tej sprawie w ubiegły piątek rozmawiał z marszałkiem Bronisławem Komorowskim. - Obiecał mi, że za dwa-trzy tygodnie moimi projektami zajmie się Sejm - twierdzi Palikot.

"Byli prezydenci będą mogli godniej żyć"

Pierwsza z propozycji zmian dotyczy podwyższenia uposażenia byłych prezydentów. Zgodnie z obowiązującym obecnie prawem przysługuje im dożywotnia pensja, która jest połową wynagrodzenia urzędującej głowy państwa. Palikot proponuje więc zrównać ich pensje - do poziomu obecnej pensji zasadniczej Lecha Kaczyńskiego, bez dodatków funkcyjnych. To ok. 8 tys. zł netto.

- Dotychczasowe wynagrodzenie byłych prezydentów jest żenująco niskie. A taka podwyżka to niewielki wydatek dla budżetu państwa. Przynajmniej byli prezydenci będą mogli godnie żyć - przekonuje w rozmowie z nami Janusz Palikot. Przypomina, że przez niskie wynagrodzenia byli przywódcy muszą "dorabiać". Np. Lech Wałęsa zarabiał na konwencjach partii Libertas.

Drugi projekt, którymi również ma zająć się Sejm dotyczy już konkretnie urzędującej głowy państwa. W nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej szef "Przyjaznego Państwa" proponuje, aby każdy kolejny prezydent co roku publikował publiczny raport o stanie swojego zdrowia. Co więcej - ten sam obowiązek ma dotyczyć premiera i marszałka Sejmu.

Kto za, a kto przeciw?

PiS: To wygłupy Palikota


Żeby jednak takie propozycje weszły w życie, musi - oczywiście - je poprzeć większość Sejmu. Nie będzie to łatwe. Bo oprócz tego, że przeciwna jest opozycja, to nawet w Platformie część posłów sceptycznie podchodzi do projektów Palikota.

- Te ustawy to taka prywatna wojna Palikota z Lechem Kaczyńskim - twierdzi jeden z nich. - W naszej partii nie ma jednego wspólnego zdania w tej sprawie - przyznaje Andrzej Halicki z PO.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM