Ministerstwo nie Janosik. Zabiera biednym, daje bogatym

Najpierw zapowiadają walkę z ubóstwem, a potem zabierają potrzebującym pieniądze. Z danych do których dotarło TOK FM wynika, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zmieniło zasady przyznawania dotacji organizacjom pozarządowym na walkę z ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Biedne organizacje nie dostaną nic, a te dobrze funkcjonujące otrzymają jeszcze więcej.
Jeśli organizacja chce otrzymać w tym roku rządową dotację musi wystartować w konkursie i napisać projekt na przynajmniej 100 tysięcy złotych. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że na Lubelszczyźnie do podziału jest 250 tysięcy złotych to rachunek jest prosty: - Z tego programu w naszym województwie będą mogły skorzystać dwa podmioty - mówi Andrzej Borys, zastępca dyrektora Wydziału Polityki Społecznej w lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. To właśnie Urząd Wojewódzki ma przeprowadzić konkurs na dotację, a ministerstwo podpisze jedynie ze zwycięzcami umowy.

W poprzednich latach pieniądze do podziału były mniejsze, ale mogło z nich skorzystać zdecydowanie więcej instytucji. - W województwie mamy kilkadziesiąt organizacji i podmiotów pomagającym bezdomnym oraz osobom ubogim - mówi Borys. Na sposób podziału środków w ubiegłych latach nikt się nie skarżył, pytamy więc po co takie zmiany? - Nie będę krytykował decyzji ministerstwa. Takie wytyczne otrzymaliśmy, ale ta zmiana będzie rozczarowaniem dla szeregu podmiotów - odpowiada TOK FM Borys. Racjonalne argumenty uzasadniające zmiany w przepisach nie padają, a przedstawiciele organizacji pomagających bezdomnym mają swoje zdanie - Ministerstwo sobie ułatwia pracę. Zamiast podpisywać 400 czy 500 umów podpisze 50 w całym kraju i ma spokój. Nam te pieniądze pozwalały zapłacić rachunki i normalnie funkcjonować - mówi rozgoryczona sytuacją Małgorzata Jocek, szefowa domu samotnej matki w Poniatowej. - Nie waham się użyć sformułowania, że ministerstwo zabiera pieniądze ubogim, a daje bogatszym instytucjom, które i tak już dobrze funkcjonują - dodaje.

Aby otrzymać pieniądze nie wystarczy napisać projekt. Zgodnie ze zmienionymi przepisami trzeba też wnieść spory wkład własny. - To ma być przynajmniej 20 procent wartości dotacji - słyszymy w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie, a przedstawiciele organizacji załamują ręce. - Przecież my nie zarabiamy, nie mamy oszczędności. Wynika z tego, że pieniądze należą się tylko bogatym instytucjom, a biedne musza upaść - mówi Małgorzata Jocek i stwierdza, że dla jej instytucji takie przepisy oznaczają tylko jedno. - Może jeszcze nie w tym roku ale w perspektywie kilku najbliższych lat trzeba będzie myśleć o zamknięciu Domu Samotnej Matki - opowiada reporterowi TOK FM.

Co ciekawe 2010 rok to zgodnie z decyzją Europarlamentu i Rady Unii Europejskiej, Rok Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym, a za wprowadzone zmiany odpowiada koordynator tego programu w Polsce - Ta walka będzie polegała na tym, że biedne instytucje wyrzuci się na bruk. Już zastanawiam się gdzie szukać miejsca dla naszych podopiecznych - mówi Małgorzata Jocek. Przedstawiciele organizacji pozarządowych są przekonani, że dwie wyróżnione instytucje które otrzymają dotację problemu biedy na Lubelszczyźnie nie rozwiążą.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny