Dzień przed tragedią Jaś gościł u Marii Kaczyńskiej

- To dla nas szok - mówi Madzina Iwanow, matka małego Jasia, Białorusinka, która kilka tygodni temu dostała od prezydenta polskie obywatelstwo. Kilkanaście godzin przed tragedią razem z dziećmi była w Pałacu Prezydenckim, by za to podziękować.
Nazwany przez media Jasiem, a tak naprawdę noszący imię Pawełek to chłopiec, o którym mówiła cała Polska. Miał być deportowany na Białoruś, bo matka zostawiła go w szpitalu. Potem wygrała walkę o jego odzyskanie. Dziś mieszka z Pawełkiem i trojgiem pozostałych dzieci w Lublinie.

Kilka tygodni temu dowiedziała się, że wszyscy dostali od prezydenta polskie obywatelstwo. Czekali na to od dawna. Dlatego w piątek pojechali do Warszawy, by podziękować. Spotkali się z Marią Kaczyńską. - To była bardzo ciepła, serdeczna osoba. Pytała, jak sobie radzimy. Pani prezydentowa przyniosła maskotkę dla Pawełka - opowiada pani Madzina. Dodaje, że Maria Kaczyńska z Pawełkiem za rękę chodziła po pałacu. - Cały czas mam przed oczami ten piątek i myślę o tym, co się wydarzyło w sobotę - mówi.

Katastrofę polskiego samolotu przeżywają też dzieci Madziny Iwanow, które razem z nią i z Pawełkiem były w Warszawie. - W sobotę siedzieliśmy od rana przed telewizorem i myśleliśmy, że to jest jakiś straszny żart. Ale niestety nie - mówi gimnazjalista Oleg, brat Pawełka.

Pani Madzina tak jak tysiące Polaków wybiera się na pogrzeb prezydenckiej pary.

DOSTĘP PREMIUM