"Dla Warszawy niebezpieczna jest długość fali, nie jej wysokość"

- Fala powodziowa nie przeleje się górą, to już możemy powiedzieć - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Kozłowski, Wojewoda mazowiecki. - Niebezpieczna jest jej długość, nie wysokość - dodał.
- Byłoby ryzyko przelania górą, gdyby poziom wody przekroczył osiem i pół metra, bo to jest poziom najniższych odcinków wałów w Warszawie - uspakajał poranny gość TOK FM. - Do korony wałów zabraknie nam jeszcze 80cm. a to jest bardzo mało - dodał.

"Niebezpieczeństwo: przesiąkanie wałów"

Wojewoda mazowiecki tłumaczył na czym polega niebezpieczeństwo długotrwałego podniesienia się poziomu wody w Wiśle: - Wysokość mogłaby spowodować przelanie się górą przez wały i już wiemy, że to najprawdopodobniej nigdzie nie nastąpi. Długotrwałość tej fali może spowodować przesiąkanie wałów - mówił Jacek Kozłowski. - To jest fala nietypowa, typowa fala to jest gwałtowne wezbranie i szybkie opadanie wody. Tutaj mamy bardzo gwałtowne wezbranie, podniesienie się wody na bardzo wysoki poziom, ustabilizowanie się na tym poziomie na ok. 30 do 35 godzin i potem bardzo powolne opadanie - tłumaczył Kozłowski i ostrzegał: - To jest właśnie niebezpieczne, gdyż w miarę długości trwania wody, wzmacniają się miejsca gdzie ta woda przesiąka, zaczynają się wybicia po drugiej stronie wałów, poprzez wody gruntowe, poprzez system połączeń wód podziemnych.

Woda wybija w miejscach starorzeczy, takich miejsc mamy mnóstwo na terenie Gocławia. To samo na Czerniakowie, to są miejsca, które będziemy bardzo uważnie obserwować.



Warszawa przygotowana na najgorsze

- Warszawa jest przygotowana także na to najgorsze, na sytuację, kiedy nastąpi przerwanie wałów - zapewniał Wojewoda mazowiecki. - Mamy przygotowane plany ewakuacyjne, wiemy kogo i w jakiej kolejności ewakuować.

Jak osoby mieszkające na Saskiej Kępie, albo na Dolnym Mokotowie czy Wilanowie dowiedzą się o ewakuacji? - Należy słuchać lokalnych mediów, bo one są najszybszym środkiem komunikowania się. Lokalne media szybciej niż jakikolwiek urzędnik dotrą do każdego mieszkańca - apelował w TOK FM Jacek Kozłowski i dodał: - Nic się nie wydarzy w sposób nagły, miejmy nadzieję, że będą odpowiednio wcześniej sygnały ostrzegawcze pozwalające nam rozpocząć ewentualną akcje ewakuacyjną zanim nastąpi najgorsze, czyli utworzy się wyrwa w wale. Taka wyrwa nie tworzy się zupełnie nagle, są sygnały uprzedzające.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM