"Fala będzie tej samej wysokości, ale jesteśmy przygotowani?. Prezydent Warszawy w TOK FM

- Nie próżnowaliśmy przez ostatnie dni, wszystkie wały od strony rzeki i od strony lądu są zabezpieczone - zapewniała w Poranku Radia TOK FM Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.
- Zabezpieczyliśmy się przed następną falą, która jednak nie będzie niższa, będzie taka sama jak ostatnim razem - mówiła prezydent Warszawy. - Nie będzie miała 760 cm jak przewidywano, tylko 780 cm, czyli tyle, ile poprzednim razem - uprzedzała Gronkiewicz-Waltz. Ale dodała: - Fala ma być krótsza - do 30 godzin, ostatni była ponad 100 godzin, a utrzymywanie się przez kilka dób takiej wysokiej wody jest niebezpieczne, bo wały namiękają.

Prezydent Warszawy mówiła o przygotowaniach miasta do kolejnej fali powodziowej: - Wszystkie 200 tysięcy worków zostawiliśmy i dołożyliśmy kolejne 17 tysięcy w ciągu ostatniej doby, w różnych miejscach, sytuacja jest cały czas obserwowana.

- Ja się zdecydowałam, ze względu na tę wielką falę, na zamknięcie Wału Miedzeszyńskiego z poniedziałku na wtorek o północy i na zamknięcie części wybranych placówek z dzielnic Praga Północ, Praga Południe, Wawer, żeby nie było problemów z bezpieczeństwem dzieci i młodzieży - tłumaczyła prezydent Warszawy.

"Nie ma konfliktu między Tuskiem a Schetyną"

Gronkiewicz-Waltz komentowała też w TOK FM opisywaną przez "Gazetę Wyborczą" sprawę sporu we władzach PO. Jak podaje "Gazeta", premier Donald Tusk krytykował sprawę z Podlasia, gdzie faworyt poseł Robert Tyszkiewicz przegrał z młodym konserwatystą Damianem Raczkowskim. Gdy okazało się, że Tyszkiewicz traci władzę, nagle przybyło mu pięć głosów, a łączna liczba głosów przerosła liczbę wydanych kart.



- Rozmawialiśmy na ten temat na posiedzeniu zarządu partii - przyznała Hanna Gronkiewicz-Waltz. - To dotyczyło przede wszystkim pewnych nieprawidłowości niezapanowania nad sytuacją przewodniczącego komisji skrutacyjnej, który niepotrzebnie trzy razy liczył głosy - tłumaczyła wiceprzewodnicząca PO. I dodała: - Trzeba po prostu zmienić procedury w ten sposób, żeby trzeba było indywidualnie głosować, tak jak w wyborach ogólnopolskich, tak samo w wyborach partyjnych.

Czyli nie ma sporu między Tuskiem a Schetyną? - Sporu nie ma, problem dotyczył oceny sytuacji w podlaskim, obaj mieli takie same podejście - zapewniała Gronkiewicz-Waltz. - Szefem regionu został ktoś zupełnie nowy, nie przypuszczam, żeby to było ze względu na zaangażowanie Grzegorza Schetyny. Chodziło nam o zwykłe zachowanie procedur - przekonywała.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM