"Jako satyryk odebrałem sobie broń. Ale chciałem powiedzieć ludziom, jak są manipulowani"

Dlaczego znane osoby wstępują do komitetów honorowych kandydatów na prezydenta? Co będą robić po wyborach? W TOK FM spotkali się Krzysztof Materna, satyryk, aktor i reżyser, członek komitetu Bronisława Komorowskiego oraz Adam Sandauer, prezes stowarzyszenia Primum non Nocere, z komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego.


Po co w ogóle takie komitety? - Każdemu kandydatowi potrzebna jest grupa nazwisk. Grupa osób, które będą potwierdzały, że ta osoba jest godna zaufania. Że jej poglądy są zgodne z przekonaniami popierających ją osób - mówi Adam Sandauer.

Co skłoniło go do poparcia Jarosława Kaczyńskiego? - Musi istnieć w kraju jakaś równowaga między podejściem neoliberalnym "niech silniejszy zwycięża w imię wspólnego dobra", a podejściem prosocjalnym. Dzisiaj podziały w naszym państwie to już nie są podziały na płaszczyźnie lewica-prawica. Tylko na ludzi myślących prospołecznie i na ludzi myślących liberalnie. Myślę, że trzeba zachować równowagę między prawami rynku a prawami człowieka. I stąd moja obecność w komitecie Jarosława Kaczyńskiego - tłumaczy.

"Sytuacja była szczególna"

A Krzysztof Materna? - Ja po raz pierwszy przedstawiłem publicznie swoje poglądy wstępując do komitetu na zaproszenie Bronisława Komorowskiego. Zrobiłem to odbierając sobie swoją własną broń. Gdy nie byłem komitecie, uprawiając działalność satyryczną miałem pożywkę z tego, co niosła kampania jednego, drugiego, czy trzeciego kandydata. Natomiast uznałem, że teraz sytuacja jest szczególna. Do wstąpienia do komitetu skłonił mnie moment, w którym osobiście przekonałem się o stopniu manipulacji TVP wokół kampanii, a szczególnie wokół kontrkandydata. Stwierdziłem, że stopień manipulacji, szerzenia nienawiści wśród ludzi, pogłębiania podziałów jest tak ogromny, że muszę mieć odwagę przeciwko temu zaprotestować i mówić ludziom, jak są manipulowani - tłumaczy Materna.

"Komentarze w internecie? Byłem przerażony"

- Jak przeczytałem komentarze w internecie po zwycięstwie Bronisława Komorowskiego, byłem przerażony tym, jaka ilość nienawiści drzemie w ludziach. Pytam się więc: kto to spowodował? Kto manipulował w taki sposób, że fantastyczni ludzie, mający swoją pracę, wykształceni i niewykształceni, potrafią mówić takie słowa, szczuć na swoich bliskich... - mówi satyryk.

- Ja niestety muszę się zgodzić. Stało się w Polsce coś strasznego. Ludzie występując publicznie i pisząc komentarze nie próbują się przekonać. Próbują się nawzajem kompromitować. Nie ma dyskusji o tym, jak ten kraj powinien wyglądać. Jest próba przypięcia komuś łatki, zrobienia z niego idioty. Brakuje normalnej, rzetelnej rozmowy np. o tym ile ma być sektora prywatnego, ile publicznego. Natomiast, jeżeli ktoś będzie mówił, żeby prywatyzować to będzie złodziej. Ten kto mówi, żeby nie prywatyzować to będzie komunista - mówi Adam Sandauer.

- Pan mówi o sprawach, w których można się spierać - dodaje Materna. - Jeżeli ktoś się nie spiera, tylko wyłącznie obraża bez powodów. Na dodatek jest tak przewrotny, że szczuje, wyzwala najgorsze instynkty. Mówi, że ten to na pewno jest szpieg, nie-Polak itd... To jest potworne.

"Poziom demagogii w kampanii - ogromny"

Krzysztof Materna skrytykował też przebieg samej kampanii. U obu kandydatów. - Do przeciętnego odbiorcy kampanii nic nie dociera - uważa. Kampanię jego zdaniem zdominowały demagogia i pustosłowie. - Np. podczas debaty, gdy kandydaci mówili o gospodarce: co zrobią, czego nie zrobią. To nie ma nic wspólnego z tym, czego się wymaga od kandydatów na prezydenta - dodaje.

A jaka jest rola komitetów podczas kampanii? - Komitety honorowe to komitety wsparcia psychicznego i wsparcia autorytetu. Bo miło mieć obok siebie takie osoby jak np. prof. Bartoszewski - mówi Materna. - Podczas kampanii media się mną interesowały. Ci, którzy mnie słuchali, widzieli jakie mam poglądy, dlaczego popieram danego kandydata. Nigdy nie ośmieliłbym się powiedzieć żadnemu Polakowi: "głosuj, bo ja głosuje ma marszałka Komorowskiego". Lekcja demokracji, którą przerabiamy wszyscy nie upoważnia mnie, bym z tytułu tego, że jestem trochę znaną twarzą dyktował komukolwiek jego wybór. Mnie zależało, by jak najwięcej ludzi poszło do wyborów. Nie uznaję obojętniactwa wobec tak ważnej rzeczy, jaką są wybory. Cieszę się ogromnie, bo na Open'erze widziałem tłumy młodych ludzi, którzy szli głosować. To było fantastyczne.

- Komitety, a właściwie ludzie, którzy je tworzą powinni ze sobą rozmawiać poza podziałami politycznymi, by wypracować kształt pastwa niezależnie od tego, kto był z której strony. To chyba najważniejsze - dodaje Adam Sandauer.

Co teraz? Agitacja, by spełnił obietnice

- Marszałek na spotkaniach z komitetem deklarował bardzo ważne dla nas rzeczy - mówi Krzysztof Materna. - M.in. deklarował poparcie dla walki o 1 proc. z budżetu na kulturę. Zaapelował też do swoich kolegów z PO w sprawie oddania TVP w ręce środowisk twórczych, w sprawie odpolitycznienia TVP.

- Pan jakby wciąż agitował na rzecz prezydenta, który został wybrany - zauważyła prowadząca audycję, Hanna Zielińska. - Ja teraz agituję marszałka, żeby nie zapomniał co obiecał - mówi Materna.

DOSTĘP PREMIUM