"To Kościół traci nachalnie próbując zagospodarować przestrzeń publiczną". Wenderlich w TOK FM

- Nie byłoby w Polsce tylu awantur, gdyby rozdział Kościoła od państwa stał się rzeczywistością - mówił w Poranku TOK FM Jerzy Wenderlich, wicemarszałek Sejmu komentując m.in. sprawę krzyża pod Pałacem Prezydenckim. - Kościół ma swoje miejsca, gdzie może i powinien krzewić religię - dodał podkreślając, że to nie państwo, ale właśnie Kościół najbardziej traci "nachalnie" zagospodarowując przestrzeń publiczną i wychodząc poza swoje kompetencje.
W Poranku Radia TOK FM wicemarszałek Sejmu odniósł się do trwającego już wiele tygodni sporu o krzyż przed Pałacem Prezydenckim. Według niego słuszną reakcją Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest zorganizowanie wiecu w obronie laickości państwa.

- Jeszcze nie tak dawno by mówiono, że znowu podnosimy rękę na religię czy na Boga, a w rzeczywistości w odbiorze społecznym racjonalnym opisem jest, że stajemy w obronie laickości państwa - mówił w rozmowie z Grzegorzem Kozakiem Wenderlich. - Jutro o 17.00 zapraszam wszystkich warszawiaków. Nie chcemy walczyć z kościołem, ale uważamy, że symbole religijne swoje miejsce powinny mieć w kościele - nawoływał.



- Nie byłoby w Polsce tylu awantur, gdyby to, o czym mówiliśmy wielokrotnie, czyli rozdział Kościoła od państwa, stał się rzeczywistością - uważa Wenderlich. Wicemarszałek Sejmu stwierdził, że Kościół ma swoje miejsca, gdzie może i powinien krzewić religię. Dodał również, że religia nie jest po to, żeby państwo się nią zasłaniało.

"Hierarchowie uzurpują sobie prawo do decydowania, co sprzedawać"

- Politycy PO i PiS, kiedy im coś nie idzie, odwołują się do symboliki religijnej - argumentował Wenderlich. - Wydaje im się, że jeżeli ta symbolika będzie pierwszym planem, to ludzie zapomną, że kiedyś te partie obiecywały rozwiązywanie ważnych dla Polski problemów. Nie można chować się za symbolami religijnymi, kiedy jest się nieutalentowanym, tylko trzeba powiedzieć, że nie potrafi się rządzić.

- My, SLD, nie jesteśmy stroną w tym konflikcie. Jesteśmy formacją dbającą o europejskie standardy - zastrzegł Wenderlich. - A gdyby pomyśleć mądrze i rozsądnie, to my oddajemy tym symbolom religijnym największą przysługę, ponieważ PO i PiS nie zaniecha żadnej okazji, żeby się kłócić. To jest po prostu wpisane w kod funkcjonowania tych partii - mówił.

"PiS i PO zapraszały religię w przestrzeń publiczną. Teraz mamy problem"

- Nie ja, tylko PiS i PO zapraszały religię w przestrzeń publiczną - przypomniał wicemarszałek Sejmu. - Teraz, kiedy rzeczywiście stało się niebezpiecznie, okazuje się, że jest problem. To życie religijne tak zakorzeniło się w życiu publicznym, że nie można już powiedzieć: "Wyprowadzamy życie religijne do kościoła" - mówił Wenderlich.



Dodał, że niebezpieczne jest również mieszanie się hierarchów kościelnych do życia każdego obywatela poza sferą moralną. - Hierarchowie kościelni uzurpują sobie nawet prawo do decydowania o tym, co można sprzedawać w sklepach i o której godzinie - twierdził gość TOK FM. - Jeżeli Kościół chce pouczać, to sam musi być czysty jak kryształ. Najpierw powinien rozwiązać własne problemy, a tu "ani be, ani me, ani kukuryku". Kościół nie chce tego rozwiązywać.



Wenderlich podkreślił, że to Kościół traci próbując zagospodarować przestrzeń polityczną "tak przerażająco nachalnie". - Jeśli wszystko byłoby na swoim miejscu we właściwych proporcjach, to myślę, że autorytety nie byłby trwonione, jak do tej pory miało to miejsce - podsumował wicemarszałek Sejmu.

Prawica zaprosiła Kościół w sferę publiczną i jest problem - mówi Wenderlich. Ma rację?

DOSTĘP PREMIUM