Wyborów parlamentarnych nie będzie. Wiosną 2011 roku

Były szumne zapowiedzi, ale premier podjął inną decyzję. Wybory parlamentarne odbędą się jesienią, a nie jak wcześniej zapowiadano wiosną przyszłego roku. Takie postawienie sprawy zaskakuje, gdyż od trzech lat o takim rozwiązaniu mówili niemal jednym głosem politycy PO, PiS, Lewicy i PSL, a także zmarły prezydent Lech Kaczyński.
Wszyscy uważali, że wybory powinny odbyć się przed konstytucyjnym terminem, gdyż w drugiej połowie 2011 roku Polska będzie przewodniczyła Unii Europejskiej i to nie będzie najlepszy czas na kampanię wyborczą. Premier Donald Tusk podjął inną decyzję. Uważa, że nie wygra na skróceniu kadencji. Takie postawienie sprawy oznacza, że prezydencja zostanie wykonana przez jego rząd, który ustępowałby wówczas na przełomie listopada i grudnia 2011 roku. Chyba, że premier liczy, że kolejne wybory też wygra.

"To niesie za sobą sporo problemów"

Premier Donald Tusk zapowiedział, że nie będzie dążył do skrócenia kadencji parlamentu i rozpisania wcześniejszych wyborów. To może oznaczać sporo problemów. Pierwszym z nich jest kampania wyborcza w czasie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. - Z formalnego punktu widzenia państwo funkcjonuje normalnie. Stało by się coś z politycznego punktu widzenia Sami urzędnicy bez kontroli politycznej nie będą wiedzieli, w którym kierunku mają iść. A poza tym ktoś musi ten kraj reprezentować - uważa politolog dr Bartłomiej Biskup. W czasie prezydencji premier powinien poświęcić się polityce zagranicznej. - Jeżeli w tym czasie będzie miał kampanię wyborczą prezydencja może na tym ucierpieć. Mogą być poważne straty wizerunkowe - dodaje politolog.

Kolejnym problemem jest budżet - najpierw gorące dyskusje o nim, a potem jego uchwalanie. - Na pewno będzie ostro, bo budżet to jest zawsze walka. Zaogni atmosferę wewnętrzną - mówi dr Biskup. - Będzie to skutkowało tym, że w czasie prezydenci niewiele się zdziała, bo ją ocenia się po tym do czego politycznie doprowadziliśmy. A po ostrej kampanii wyborczej będziemy o niej mogli jedynie powiedzieć, że była.

"To PR i propaganda"

Wywiad premiera Tuska we Wprost, w którym zapowiedział, że będzie trzymał się konstytucyjnego terminu wyborów wywołał lawinę komentarzy. Według Prawa i Sprawiedliwości to zagranie PR-owskie. - Kiedy zwrócimy uwagę na to, że premier Tusk będzie mógł fotografować się z popularnymi również w Polsce liderami państw Europy Zachodniej to widzimy, że chodzi o propagandę - mówi Mariusz Błaszczak z PiS. - Prędzej czy później ludzie igrzyska skończą się, ludzie zawołają: "chcemy chleba". A premier w tej sprawie wyraźnie nie ma nic do powiedzenia - dodaje.

Wybory w czasie prezydencji w Unii to według Grzegorza Napieralskiego z SLD zły pomysł: - Każda kampania tworzy napięcia i może dojść do bardzo ostrego konfliktu i bardzo ostrego sporu co może osłabić nasz wizerunek w Unii Europejskiej - mówi polityk lewicy. Wybory w dłuższym okresie mogą też osłabić rosnące teraz notowania SLD. Słupki poparcia dla Polskiego Stronnictwa Ludowego teraz oscylują wokół progu wyborczego. - Wiosną jest przednówek, większa bieda. Jesienią po zbiorach i nieco bogatsze jest też nasze zaplecze polityczne - mówi Eugeniusz Kłopotek z PSLu. - Gdybym miał tak na to patrzeć, to lepiej by wybory były jesienią.

- Kusiło nas żeby przyspieszyć termin wyborów, skoro jesteśmy "na fali" - mówi posłanka PO Małgorzata Kidawa - Błońska. - Jednak trzeba myśleć o demokracji w całości, a nie tylko dla siebie - zarzeka się posłanka.

Prezydencja to dobry chwyt marketingowy

Wybory w konstytucyjnym terminie to dla niektórych partii problem, ale wybory w czasie polskiej prezydencji w Unii mogą być dla Platformy Obywatelskiej dobrym chwytem marketingowym. - Nie zmieniajcie nas, bo my tę prezydencję przygotowaliśmy. Jak to będzie wyglądało, gdy kto inny będzie premierem. Może też o to chodzi - rozważa politolog dr Bartłomiej Biskup.

Jednak innym partiom z takim kalendarzem wyborczym może być nie po drodze. SLD, które teraz zwyżkuje w notowaniach może długo nie utrzymać dobrej passy. Wielkim sprawdzianem dla możliwości Prawa i Sprawiedliwości będą najbliższe wybory samorządowe. Problem ma dla Polskiego Stronnictwo Ludowe. - Przy tych niskich sondażach dla PSL-u w ogóle każde wybory są za wcześnie - mówi dr Biskup. - Dlatego rosną szanse na marginalizację tej partii i zjedzenie jako przystawka przez Platformę Obywatelską, co może troszkę też już się dzieje - dodaje politolog.

DOSTĘP PREMIUM