Schetyna w TOK FM: Koalicja PO z partią Palikota? To są wymysły

- Czy bez Janusza Palikota PO będzie uboższa? - pytała w Poranku TOK FM Grzegorza Schetynę Janina Paradowska. - Na pewno będzie inna. Myślę, że Palikot chce być w swoim projekcie politycznym, chce go prowadzić, mieć na niego wpływ. Na pewno nie jest to projekt Platformy - zapewniał marszałek Sejmu.
Janusz Palikot się zmarginalizuje? - pytała Janina Paradowska Grzegorza Schetynę, marszałka Sejmu. - Tak uważam, ale to jest decyzja. Jego sposób aktywności jest dla Platformy trudny do zrozumienia i nie do zaakceptowania. Jeżeli jego decyzją będzie założenie własnej partii, to ją rozumiem - odpowiadał Schetyna.

Zaprzeczył, żeby założenie partii przez Janusza Palikota było pomysłem PO na zagarnięcie lewicowego elektoratu. - To są wymysły - zapewniał Schetyna. - Jeżeli robi się politykę i partię, to trzeba najpierw stworzyć struktury, zbudować społeczne poparcie i ją założyć. Dopiero wtedy można startować w wyborach i liczyć na wynik wyborczy. To wymaga wielu miesięcy pracy. Jak ktoś mówi, że chce założyć partię, żeby być kimś w przyszłym rządzie lub wejść w koalicję, to jest to śmieszne - dodał.



"Najważniejsza jest jedna osoba - premier"

- Ułożyliście się z premierem? - pytała swojego gościa prowadząca Poranek TOK FM. Odnosiła się do wakacyjnych spekulacji medialnych na temat stosunków między marszałkiem Sejmu a premierem. - To nawet nie kwestia układania się, ale zbudowania wspólnego spojrzenia na to, jak ma Platforma wyglądać na następne lata - odpowiadał Schetyna. - Prowadziliśmy projekt Platformy we dwójkę, a teraz wiele rzeczy się zmieniło ze względu na to, że jesteśmy na różnych ważnych miejscach państwowych i to też wymaga na nas zmianę podejścia.

- Jest kwestia naszych miejsc w Platformie i spojrzenia, w jaki sposób tworzyć zespół, który będzie zarządzał PO - kontynuował Schetyna. Zastrzegł jednak, że ciągle to Donald Tusk ma najważniejszą pozycję w Platformie. - Najważniejsza jest jedna osoba - premier, przewodniczący partii - mówił marszałek Sejmu.

Sejm? "Będzie nad czym pracować"

Paradowska zapytała swojego gościa, czy nie boi się, że z zapowiedzianej przez PO jesiennej ofensywy ustawowej niewiele wyniknie. - Pierwsze posiedzenie jest rzeczywiście rozbiegowe - odpowiadał marszałek Sejmu. I tłumaczył: - To musi potrwać zanim rząd i parlament wejdą w rytm pracy. Mam optymistyczne sygnały i myślę, że będzie nad czym pracować. My, jako parlament, jesteśmy gotowi - zapewnił.

Schetyna przestrzegł jednak, że nie do końca można się odnosić do przygotowanego kalendarza prac nad ustawami. - Nie jestem takim optymistą jak autor tego kalendarza. Październik-listopad to realny czas i to wtedy będą przychodzić pakiety (ustaw - red.). Czy rząd będzie gotowy, aby przesyłać wszystko jednocześnie? Nie wydaje mi się, bo tego ma być dość dużo. Jeżeli zacznie to spływać w październiku, to zaczniemy wszystko przygotowywać i od razu kierować do pierwszego czytania - mówił.

"Nie zazdroszczę premierowi"

Czy premier odwoła minister Radziszewską? - To trudna decyzja, bo to urzędnik państwowy, wiceminister w Kancelarii Premiera, bezpośrednio podległy premierowi. Nie zazdroszczę mu, ale wiem, że będzie musiał zająć stanowisko. Wie o tej sprawie, bo to głośna sprawa i ma duże echo w Polsce.



Schetyna wstrzymał się od oceny i rady, jak powinien zrobić w tej sprawie premier. - Nie chcę naciskać - podkreślił marszałek Sejmu.

DOSTĘP PREMIUM