Kraków: kuria wydała oświadczenie i nabrała wody w usta

- Wszędzie tam, gdzie brakuje cnoty, musi pojawić się prawda - twierdzi rzecznik krakowskiej kurii i nabiera wody w usta. We wczorajszym oświadczeniu kuria zadeklarowała pomoc w wyjaśnieniu nieprawidłowości w pracach Komisji Majątkowej, teraz próbuje odciąć się od sprawy.
Kuria zapewnia, że pomoże organom ścigania. "W imię przejrzystości oświadczamy, że wszystkie instytucje Archidiecezji będą, o ile zajdzie taka potrzeba, współpracować z organami państwowymi w celu wyjaśnienia oskarżeń o bezprawne działania osób reprezentujących kościelne osoby prawne przed Komisją Majątkową przy MSWiA" - pisze we wczorajszym oświadczeniu rzecznik kurii ksiądz Robert Nęcek.

Nie chce jednak odpowiedzieć na pytanie, czy kuria miała kontakt z zatrzymanym przez CBA Markiem P. - To jest bardzo mocne pytanie, ja nigdy tego pana nawet nie widziałem - twierdzi. Na pytanie, czy kuria miała wcześniej sygnały, że coś może być nie tak, też odpowiada wymijająco. - To pytanie trzeba kierować do osób zasiadających w komisji, bo ja nie uczestniczyłem w żadnych spotkaniach - twierdzi ks. Nęcek.

A jednak kuria mogłaby mieć w tej sprawie coś do powiedzenia. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski uważa, że zatrzymany przez CBA Marek P., który w wielu przypadkach reprezentował Kościół przed Komisją Majątkową, był mocno popierany przez proboszcza Bazyliki Mariackiej księdza Bronisława Fidelusa. A ks. Fidelus podlega kurii, jest nawet jej byłym kanclerzem.

- W czasach kiedy ksiądz Fidelus był kanclerzem, ja nawet nie myślałem jeszcze o kapłaństwie, więc tak daleko nie chciałbym odbiegać - po raz kolejny unika odpowiedzi rzecznik. Według kurii cała sprawa może być elementem gry politycznej. - Trzeba się zastanowić, dlaczego ten temat nie pojawił się ani grubo wcześniej, ani po wyborach - kwituje ks. Nęcek.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM